5 zasad, które musisz przestrzegać, jeśli jesteś plus size.

Dużo mówi się o tym, że nie wolno nikogo pouczać, jeśli chodzi o styl ubierania się. Nie wolno krytykować osoby grubszej, bo wychodzi się na hejtera. Zaraz też możesz zostać zrugana za to, że ktoś ma to kompletnie w dupie i ubiera się jak chce, bo tak jest wygodnie, bo sama sobie się podoba i nikomu nic do tego. Ciężko się z tym nie zgodzić. Ciężko tez cokolwiek odpowiedzieć na memy oblegające internet z dziewczynami o większych rozmiarach, które ubrały się tak, jakby specjalnie chciały wystawić się na pośmiewisko. Poruszanie tego tematu to jak stąpanie po cienkim lodzie, jednak odważę się powiedzieć to głośno.

Jest kilka zasad, które musisz przestrzegać, jeśli jesteś laską o krąglejszych kształtach. I to nie dlatego, że boisz się ostrzału wrednych spojrzeń pozostałych, ale dlatego, że jako kobieta chcesz się czuć pięknie. Wyobraź sobie, że podobne zasady obowiązują wśród szczuplejszych dziewczyn, ale o tym nikt nie dyskutuje, tak już jest i koniec. Zasady, o których za chwilę opowiem, są również zasadami, do których sama się stosuje. Uważam, że gdyby wszystkie dziewczyny plus size się do nich zastosowały, to nie byłoby dyskusji na temat tego, czy komuś coś wypada bardziej, czy nie.

 

Zasada 1 – Legginsy są super jeśli masz zakryty tyłek

Temat niesamowicie drażliwy. Poruszany kilkakrotnie we wpisach u Pauli Perez i nie tylko. Jeśli nosisz rozmiar powyżej 50, to wiadome jest, że legginsy są najwygodniejszym odzieniem na świecie. Pamiętaj jednak, że legginsy to nie są spodnie. Traktujemy je bardziej jak mocno kryjące rajstopy. Do legginsów zawsze zakładaj tunikę, która zakryje Ci pupę. Jeśli legginsy nie są do końca kryjące to tym bardziej! Dziewczyny o bujnych kształtach, które zakładają na wpół przezroczyste getry z krótką koszulką, same wystawiają się na pośmiewisko i wytykanie palcami. Taki widok nie jest estetyczny i o ile decydujesz się chodzić tak ubrana w domu, to poza domem taki strój jest dla mnie niedopuszczalny. Ufam, że masz w domu lustro i jesteś w stanie ocenić czy wyglądasz w danym zestawieniu korzystnie lub nie. Nie mówię tutaj o getrach, które zakładamy do ćwiczenia, na siłownie czy do biegania. Mówię o getrach, w których przechadzacie się po mieście, a od spodu prześwituje goły, falujący tyłek albo majty w motylki. Tunika ma zakrywać tyłek, nawet jeśli masz na sobie legginsy.

 

zasady plus size

źródło: 1

 

 

Zasada 2 – Musisz mieć dobrze dobrany biustonosz

Ja wiem, że dobry biustonosz nie jest tani. Na blogu pojawiły się dwa teksty, o tym, czy warto udać się do brafitterki i o sklepie gdzie można kupić staniki w dużych rozmiarach. Za dobrze dobrany biustonosz musicie zapłacić kwotę w przedziale 80 – 200 zł. Nie znam żadnej babeczki w rozmiarze plus size, która miałaby mały biust, dlatego ten punkt ląduje w moim zestawieniu. Skoro już macie się czym pochwalić no to cycki do przodu i podbijać świat. Fajnie by było, gdyby te Wasze cycki nie dyndały na boki, nie wypadały z miseczek i nie wisiały po pas. Pięknie zebrane, uniesione i wyeksponowane w konkretnym dekolcie będą prezentowały się o wiele lepiej niż w rozciągniętym staniku z bazarku. Ja przez długi czas posiadałam jeden stanik. Dobrze dobrany, ale jeden. Kiedy był na przepiórce, to wolałam chodzić po domu bez niż zakładać coś innego. Nie musisz mieć szafy pełnej biustonoszy. Wystarczy kilka a minimum dwa na przebranie. Nie sęp tych 200 zł, które wydajesz na inne pierdoły, bo poczujesz różnice i będziesz klepać się po czole, czemu tak długo z tym zwlekałaś. Tak jak ja.

 

zasady plus size

źródło: 2

 

 

Zasada 3 – Spodnie kupuj z wyższym stanem

O biodrówkach moje Drogie to możecie zapomnieć. Zresztą, kto teraz chodzi w biodrówkach? Moda nam sprzyja! Co mam na myśli, mówiąc wysoki stan? Taki, aby Twój brzuszek (jeśli go masz) i boczki, nie wystawały poza spodnie. Wszystko ma być ładnie, schludnie schowane i dodatkowo wyszczuplone przez dobry krój spodni. Wierzcie mi, że odpowiedni krój spodni może zdziałać cuda. Wyeksponować to, co chcemy i schować to, co nie jest nam potrzebne do pokazywania.

 

zasady plus size

źródło: 3

 

 

Zasada 4 – Bielizna wyszczuplająca do obcisłej sukienki

Dlaczego kobiety o bujniejszych kształtach nie mogą nosić obcisłych sukienek?! Mogą a jakże! Jest to nawet bardziej wskazane niż sukienki typu wory”. Pamiętajcie jednak, że do takiej sukienki warto zastosować bieliznę wyszczuplającą. Szczególnie, wtedy gdy masz sporo wałeczków i mocno odstający brzuszek. Jeśli nie masz ochoty wciskać się w obcisłą halkę lub majty, kiedy jest upał 30-stopniowy, to zmień krój sukienki. Może coś bardziej zwiewnego? Może sukienka odcinana w pasie? Pod biustem? Wierz mi, że w obcisłej sukience bez wyszczuplającej bielizny nie będziesz wyglądać dobrze.

Widzicie różnicę prawda? Po prawej stronie możecie podziwiać modelkę plus size Paulę Perez w pasie wyszczuplającym Esbelt Polska.

 

zasady plus size 1

 

 

Zasad 5 – Noś ubrania w swoim rozmiarze

Najbardziej uniwersalna zasada z wszystkich. Kupuj ubrania w swoim rozmiarze. Ja wiem, że ciężko jest, kiedy myślałaś, że wciśniesz się w rozmiar 48, a tu czwórka zmienia się w 5 i już nie jest tak kolorowo ze znalezieniem odpowiedniego kroju ubrania. Nie przejmuj się. Nie kupuj ubrań za małych i nie kupuj ubrań za dużych. Miałam taki okres w swoim życiu, kiedy chciałam się ukryć pod obszernymi tunikami o kroju worka i niestety nie wyglądałam w nich dobrze. Pomimo mojego dużego rozmiaru, ginęłam w nich. Za małe ubrania też nie są najlepszym wyjściem. Szczerze to nie rozumiem osób, które kupują mniejsze ubrania tylko dlatego, że im głupio przed Panią kasjerką czy koleżanką, z którą wyszły na szoping. Nie jesteś żadnym numerkiem przypasowanym do ubrania. Nosisz rozmiar 52? No to co?! Możesz nosić rozmiar 52 i wyglądać zajebiście w świetnie dobranych stylizacjach i dobrze dopasowanych ubraniach, które podkreślają Twoją osobowość. Jeśli szukasz sklepów z dużymi rozmiarami, to polecam Ci mój wiekowy wpis, do którego nie tak dawno powstała aktualizacja. Znajdziesz go TUTAJ.

 

zasady plus size

źródło: 4

 

 

To wszystkie zasady, które stosuje i do których mam nadzieję, Wy również się stosujecie. Jeśli spodziewałyście się zasad typu: Nie noś krótkich spodenek, Nie noś bikini, to źle trafiłyście! Wszystko jest dla wszystkich ludzi, tylko trzeba się kierować dobrym smakiem i estetyką. Całe lato prześmigałam w krótkich spodenkach i nie widzę problemu. W przyszłym roku mam zamiar ogarnąć temat bikini i wcale się nie wstydzę o tym mówić. Małymi kroczkami do celu. Ubierajcie się tak, jak lubicie, tak jak się dobrze czujecie, tak jak pięknie wyglądacie. Pamiętajcie jednak, że oprócz tego, że dobrze czujecie się w danym ciuchu, musicie też dobrze w nim wyglądać. Dresiki po domu się nie liczą 😉

 

Mam nadzieję, że pomogłam tym, które lekko zbłądziły w swoim samouwielbieniu rozmiaru plus size. Ciekawa jestem Waszego zdania. Czy uważacie, że są jakieś ubrania, których nie powinny nosić dziewczyny w większych rozmiarach? Może macie jeszcze jakieś zasady, o których mogłam zapomnieć lub same je wymyśliłyście. Koniecznie podzielcie się nimi w komentarzu. Ciekawa jestem również Waszego zdania na temat moich zasad.

 

  • Uśmiechnęłam się kilka razy czytając to 🙂 Teraz czuję się trochę “plus size”, a te zasady moim zdaniem powinien stosować każdy, niezależnie od rozmiaru, no może poza bielizną wyszczuplającą. A dobrze dobrany stanik to absolutny must have! W prześwitujących leginsach szczupłe osoby też potrafią wyglądać okropnie, zwłaszcza jak oprócz tyłka pokazują jeszcze drugą stronę medalu, wtedy to są tzw. waginsy :p

    • Hehe to prawda ale przy plus size’kach bardziej rzucają się w oczy 😉 W prześwitujących legginsach to i tak bałabym się wyjść na miasto nawet gdybym miała figurę jak kosa 😛

  • Dominika | Iglowa

    Zgadzam się ze stanikami w stu procentach! Wolę wydać 150 zł na jeden przepiękny i świetnie dobrany stanik niż szukać na bazarkach takich za 20 zł, które za chwilę się rozprują 🙂 Praktykuję to od jakiegoś roku i mogę potwierdzić, że to najlepsza decyzja zakupowa, jaką mogłam podjąć. Nie wiem, czy odkryłaś już na YT dziewczynę o baardzo kobiecych kształtach, która ubiera się tak, że szczęka opada (LoeyLane). Ma świetne poczucie stylu i chciałabym się tego od niej uczyć. Zazdroszczę jej tego, że w USA można się tak świetnie ubrać mając nawet rozmiar 46-50 i więcej 🙂

    • Nie właśnie. Słyszałam, że są fajne kanały na YT z zagranicznymi dziewczynami plus size ale nigdy na żadną nie trafiłam. Dzięki Tobie coś poszperam 🙂 Myślę, że w Polsce pomału też można się ubrać modnie w rozmiarze 48-50 a nawet większym 🙂

  • Jakoś trudno mi wyobrazić sobie, żeby kobieta w rozmiarze 52/54 dobrze wyglądała w jakimkolwiek bikini (mówiąc bikini, mam na myśli trzy paski materiału wiązane tasiemkami). Jest to równie niesmaczne jak prześwitujące getry z krótką koszulką, albo wypływające ze spodni boczki i brzuch. Tym bardziej, że w dzisiejszych czasach bez większego problemu można kupić dobrze skrojony kostium, w którym będziemy prezentować się dobrze.
    Co do wszystkich porad zgadzam się w 110%. Dobrze dobrany stanik to podstawa pięknej figury bo nie tylko uwydatnia piękny, pełny biust, ale wysmukla talię, plecy, wyprostosuje niektóre wałeczki i ogólnie sprawia, że wyglądamy dużo lepiej.

    • Pisząc bikini miałam na myśli “fatkini”, jednak do końca nie podoba mi się ta nazwa. Oznacza wysokie majty i normalny stanik. Preferuje kostiumy jednoczęściowe ale ostatnio właśnie zwróciłam uwagę na takie zestawy dwuczęściowe i może nie wyglądałoby to źle 😉

  • matkapolka89

    Zgadzam się z poradami w 100%, och leginsy najlepsza rzecz jaką wymyślili i owszem, sama ich używam bardzo często, jednak pilnuje by wszystko było dobrze zakryte, a leginsy były z wyzszym stanem, aby jeszcze wyszczuplić dość dużą sylwetkę. Niestety niektórzy ubierają się wg siebie i nie zwracają na nic uwagi, przy czym tak jak napisałaś, wystawiają się na pośmiewisko. Jestem osobą, że nie zwracam uwagi na innych, a jeżeli JUŻ spotkam osobę dość kontrowersyjnie ubraną to i tak przechodzi mi ona obok oczu. Bo oceniać mogę tylko siebie, reszta niech żyje jak chce 🙂

    Fajnie tutaj u Ciebie.

    Pozdrawiam 🙂

    • Dzięki 🙂 Nie oceniam ludzi po tym jak są ubrani i niech robią co chcą ale kurcze są pewne granice. Później zdarza się, że takie osoby płaczą bo ktoś im powiedział coś przykrego. No nie dziwię się jak miała dupę na wierzchu… Tak przykładowo 😀

  • Ola

    Zgadzam się z każdym punktem, aczkolwiek jeśli chodzi o legginsy, nigdy nie chodzę w nich na co dzień (chyba, że mam podrażniony brzuch po peelingu chemicznym i nie chcę dodatkowo drażnić skóry spodniami). I to nie dlatego, że wyglądają źle, bo z dłuższą koszulą są całkiem spoko, ale dlatego, że kiedy chodzę non stop w legginsach, nie zauważam, kiedy tyję. Spodnie są pod tym względem bezlitosne – nie mieścisz się, musisz kupić nowe, albo ogarnąć michę.
    A wizyta u brafitterki, to najlepiej zainwestowane pieniądze w życiu, polecam każdemu 🙂

    • To rzeczywiście może być zgubne. Całe szczęście preferuje zróżnicowany ubiór i lubię zmieniać ubrania. Także chodzenie tylko i wyłącznie w legginsach mi nie grozi. 😉

  • Pingback: Najpopularniejsze posty na blogu w roku 2016, czyli co podobało Wam się najbardziej. | Madziof .pl()