Balea – Matujący krem z kwasami owocowymi. [Recenzja]

Dzisiaj poopowiadam Wam nieco więcej na temat kremu, do jakiego twarzy ostatnio używam. Używałam… Krem zamawiałam razem z pozostałymi pachnidełkami z marki Balea i zwróciłam na niego uwagę ze względu na nazwę. Matujący? To coś zdecydowanie dla mnie. Kwasami owocowymi nie przejęłam się zbytnio, bo nawet nie wiem, w czym mają mi pomóc. Zdaje się, że rozjaśnić przebarwienia ;)

 

W miesiącach chłodniejszych sprawdzał się na mojej twarzy bardzo dobrze. Fajnie nawilżał, czułam, że skóra jest bardziej napięta i nie świeci się tak bardzo. Wielki plus za świeży limonkowo-ogórkowy zapach. Jego konsystencja jest dość rzadka a po kontakcie z ciepłymi palcami, jeszcze bardziej się roztapia. Szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu na twarzy. To wszystko jest na plus, ale tylko wtedy gdy jest w miarę chłodno.

Kiedy nadchodzą cieplejsze dni to jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, krem przestaje działać. Tak jakby temperatura powyżej 25 stopni wyłączała jego działanie. Walczyłam z uporem na tym, żebym jednak była zadowolona z efektów jak do tej pory i nie musiała z niego rezygnować, ale niestety. Konsystencja jest nadal rzadka, ale skóra reaguje na niego już nie tak jak na początku przy chłodzie. Świeci się niemiłosiernie, jeszcze gorzej niż gdybym go nie nakładała. Mam wrażenie, że zapycha skórę i zatyka pory. Zawsze miałam problem ze świeceniem w strefie T, jak to w cerze tłustej a po nałożeniu kremu świecę się nawet na policzkach… Dziwne.

 

balea matujacy krem z kwasami owocowymi-2

 

Nie pisze na nim czy jest na dzień, czy na noc więc stosowałam go i tak, i tak. Przez jakiś czas się sprawdzał, ale zapomnijcie o używaniu go na noc przy upałach. Rano moja skóra kleiła się i wręcz czułam, że to sebum już za chwilę pocieknie mi po czole. Przez te rewelacje i mój poranny wygląd, które odbiegał dość mocno od tej świeżości, którą czułam na początku, zrezygnowałam z niego. Nie używam kremu do twarzy i bez tego moja twarz świeci się jak latarnia na wszystkie strony. Nie umiem sobie odmówić jedynie kremu pod oczy.

 

Nie skreślam go całkowicie, bo wierzę, że zadziała ponownie, kiedy tylko temperatury się obniżą i będę się cieszyła jego nienagannym działaniem na mojej skórze. Nie jest idealny, wiem. Dlatego dalej poszukuje mojego idealnego kremu do twarzy.

 

balea matujacy krem z kwasami owocowymi-3

 

Moja ocena to 3 / 5. Byłam z niego zadowolona i mam nadzieję, że jeszcze będę. Możecie go dostać w sklepach internetowych za około 13 zł.

  • KasiaGosposia

    A co myślisz o kremach Ziaji z serii Manuka? Czytałam, że używasz żelu i toniku – nie pamiętam jednak żadnej wzmianki o kremach.

    • Z Ziaji mam tylko żel peelingujący. Nie miałam styczności z tonikiem ani z kremem. Niestety. Myślę, że w najbliższym czasie zaopatrzę się w coś z Ziaji 🙂

      • KasiaGosposia

        Myślę, że przypadną Tobie do gustu 🙂