Słitaśne lizanie tyłków w internecie.

Większość wpisów dotyczących komentarzy i dyskusji w internecie dotyczy hejterów i tego, jacy są okropni i jak potrafią zniszczyć atmosferę a przede wszystkim zrobić przykrość autorowi. Większość nawołuje do tego, aby być dla siebie miłym i szanować drugą osobę, a no i oczywiście konstruktywna krytyka jest zawsze mile widziana. Co do konstruktywnej krytyki to zauważyłam, że każdy ma swoją definicję tego pojęcia i działa według własnych zasad. Napisałam kiedyś tekst, o tym, jak znosić krytykę, myślę, że niektórym by się przydał, bo z tego, co widzę — jest ciężko.

Jest kilka kwestii, które mnie wkurzają, a do niektórych nie wiem jak mam nawet podejść, żeby nie zostać zlinczowanym.

 

Kwestia 1 – Każda krytyka to hejt.

Otóż nie! Mistrzyniami w takim myśleniu są blogerki modowe, żeby nie powiedzieć szafiarki. Wystawiają swoje stylizacje i dziwią się i łkają, kiedy ktoś napisze, że nie podobają mu się te spodnie. Ja bym napisała: Ok, dzięki za Twoją opinię. Całe szczęście mi się podobają”. Przecież o to chodzi, żeby dyskutować i wyrażać swoją opinię. Pamiętajcie, że kiedy ktoś pisze, że nie podobają mu się Twoje spodnie to nie jest hejt. Gdyby napisał, że nie podobają mu się te spodnie, najpewniej kupiłaś je w lumpie, bo Twojej starej nie stać na nowe… To jest hejt. Widzicie różnicę prawda? To przestańcie blokować ludzi za własną opinię. Tak, zostałam zablokowana u kilku księżniczek (u jednego księcia też), którym nie podobało się moje zdanie, które różniło się od ich zdania, chociaż zawsze staram się pisać kulturanie. Cóż każdy ma swoje podwórko, o które dba.

 

Kwestia 2 – Wszystko jest piękne i cudowne i niu niu + Armia Kochaniutkich.

Nie wiem, czy wkurza mnie bardziej punkt pierwszy, czy ten. Są takie miejsca w internecie, gdzie nie można wypowiedzieć swojego prawdziwego zdania. Dozwolone wypowiedzi to: Cudownie! Pięknie wyglądasz kochana <3, Super pomysł, Przepiękne zdjęcia, Pięknie wyglądasz. A co jeśli nie wygląda ładnie, korzystnie w tych naszych spodniach? Ubrała biodrówki i widać jej rów, ale wszystkie komentarze wyglądają właśnie tak jak powyżej… Myślisz sobie, że albo one widzą inne zdjęcie niż Ty, albo z Tobą jest coś nie tak.

Jakiś czas temu ruszyły dwa internetowe projekty. Kiedy wypowiedziałam swoje zdanie na ich temat, rzuciła się na mnie Armia Kochaniutkich (hej! Tak nazywacie swoje Fanki co nie? Kochane!). Armia Kochaniutkich dała mi sporo do myślenia. I posypało się:

 

  • Dlaczego nie wspieram tych projektów?
  • Dlaczego jestem takim samolubem i nie potrafię docenić czyjejś pracy?
  • Sama bym to lepiej zrobiła?
  • Po co się odzywam? Mam za małego bloga i taka wypowiedź może mi tylko zaszkodzić.
  • Po co pisze negatywne komentarze? Nie lepiej, żebym trzymała język za zębami jak chce krytykować?

No i tak to właśnie. Wychodzi na to, że wszyscy musimy się kochać, przytulać i nazywać Kochanymi. Do porzygu! Każda szczera wypowiedź jest traktowana, tak jakby świat się zawalił. Zawsze wychodzę na tą złą. Żeby nie było, pisze też pozytywne komentarze, ale mają w sobie coś więcej niż jedno słowo.

 

Kwestia 3 – Zamknięte kółko wzajemnej adoracji.

Kiedy w 2014 roku wybrałam się na warsztaty z okazji głosowania na Blog Roku, wspominałam o tym, że istnieją takie grupki. Oczywiście są grupy czy to blogerskie, czy z innych branży, które się lubią i spędzają ze sobą czas, kiedy widzą się na takich czy innych imprezach. Nie ma w tym nic dziwnego. Dziwne jest to, że obserwując ich w internecie, mamy wrażenie, że nie ma innej firmy sprzedającej koszulki oprócz firmy XX, nie ma lepszego bloga oferującego swoje usługi niż blog XX. I na koniec, perełka. Nie ma pomagania i wspierania mniejszych blogów oprócz tych należących do jaśnie oświeconego gangu. Grupki wzajemnej adoracji muszą co jakiś czas nawzajem polizać sobie tyłki, bo inaczej wypadną z kółka. Ten jest wspaniały, ten jest wspaniały, ale nikt poza tym. Czasami wydaje mi się, że żeby trafić do takiego kółka, trzeba zapłacić jakiś haracz. Na pewno znacie nie jedno takie kółko.

 

Czytałam kiedyś mądry tekst o polecaniu się nawzajem. Wzięłam sobie to do serca i działam. Na moim fanpage‘u w każdy poniedziałek udostępniam post z serii #BlogiKtóreCzytam. Udostępniam informację o blogach, które czytam. Czasem są to strony młode i jeszcze nieznane szerszej publiczności a czasem są to większe blogi, ale może akurat ktoś z moich obserwatorów ich nie zna. Pamiętam jak na początku mojego blogowania, jarałam się każdą, nawet najmniejszą wzmianką o mnie. Mówcie, co chcecie, ale bardzo to pomagało w zwiększeniu wyświetleń i pewności siebie. Dlatego sama nie zamierzam zakładać własnego kółka, tylko szukać nowych, pięknych blogów i wspominać o nich wszędzie gdzie tylko się da. Powiem więcej! Uważam, że takie grupki szkodzą nie tylko szerszemu gronu, ale również sobie. Mają klapki na oczach i czasami nie widzą tego, co się dzieje dookoła.

O co mi chodziło w tym poście…

Chciałabym, żebyście nie bali się wypowiadać własnego zdania w internecie. Komentarze zawsze są mile widziane przez wszystkich. Pamiętajcie o kulturze wypowiedzi i szacunku do osoby, na której profilu/stronie się wypowiadacie. Nie musicie płynąć razem ze słitaśnymi komentarzami, możecie powiedzieć swoje zdanie. Jeśli osoba, do której jest skierowana Wasza wypowiedź, nie zrozumie jej, obrazi się, usunie ze znajomych, lub zablokuje to widocznie woli mieć stronę opartą na słitaśnym lizaniu tyłków.

Mam też kilka słów do Armii Kochaniutkich. Ja wiem, że jesteście Fankami Number One i będziecie bronić swojego idola pazurami, ale pozwólcie, niech czasem wypowie się sam zainteresowany, czyli adresat wypowiedzi.

Na koniec odpowiedź internetów w postaci obrazka.

 

slitasne komentarze w internetach

 

Pamiętajcie, że w komentarzach na moim blogu możecie pisać wszystko, co dusza zapragnie. Nie kasuje komentarzy, nawet tych hejterskich. Lubię sobie z Wami porozmawiać, jakie by nie było Wasze podejście. Wasz komentarz musi być mega obraźliwy, żebym go usunęła. Reklam w komentarzach również nie toleruje.

Jestem ciekawa Waszego zdania. Czy Wy również zauważyliście takie sytuacje w internetach? Znacie takie grupki samouwielbienia? Może sami do jakiejś należycie? :D Koniecznie napiszcie mi o tym w komentarzu. Może uda nam się podyskutować jak cywilizowani ludzie.

 

  • Niestety tak już jest i zawsze znajdą się osoby nie tolerujące odmiennego zdania i nie znoszące nawet tej konstruktywnej krytyki.

  • Raczej nie zagladam na blogi modowe wiec mam spokoj. Sama wole “mocniejsze” komentarze lub ich brak niz takie, ktore ograniczaja sie do: super (i dalej czesto idzie zapraszam do mnie albo obs za obs). Ostatnio dziewczyna zwrocila mi uwage, ze zle ustawilam balans bieli. I miala racje 😂😂😂
    Z punktem trzecim zgodze sie. Bardzo to bylo widac teraz przy konkursie Blog Roku.

    • Tegoroczny Blog Roku był jednym z powodów dla których napisałam ten wpis. Wszystko było widać jak na dłoni.

  • Pokoloruj Życie

    Co do grupek to nie zauważyłam tego jeszcze, chyba jeszcze za mało siedzę w blogowaniu bo mój blog ma dopiero pół roku i dopiero raczkuję w tym blogowym świecie. Z tymi komentarzami to trochę tak jest, że niektórzy oczekują samych “ochów i achów”, a jak się napisze swoją opinię, taką od serca, która nie jest “lizaniem tyłka” to już traktują Cię jak hejtera.

    Pozdrawiam 😉

    • Dokladnie tak, czasami nawet cenna uwaga, porada już jest odbierana źle.

  • anetteheyho

    Magda, ale jesteś pipka wredna 😛 taki hejt! A na poważnie to dostało mi się ostatnio kilka razy bo nie klaskałam pośladkami z zachwytu- jak ktoś naskakuje na mnie za to że mam śmiałość nie zgodzić się to mam ochotę zamieszkać na pustyni. Po co upubliczniać przemyślenia skoro nie potrafi ktoś sobie radzić z inną opinią?

    • Lepiej tak niż być biernym obserwatorem. Nadziałam się na kilka takich stron i profili, których już w tym momencie nie obserwuje i udzielam się gdzieś indziej. Z tą wredną pipką to prawie jak komplement 😊

      • anetteheyho

        A niech spadają na bambusa 😀

  • Kółka wzajemnej adoracji mają jedną, pozytywną stronę – czasami mam z nich większy ubaw niż z oglądania kabaretów 😉 A ten “hejt” ze spodniami rozłożył mnie na łopatki 😀

    • Dla mnie takie kółka są żałosne, zamknięte tylko w swoim środowisku i z klapkami na oczach.

  • Emilka S

    100% racji. Czasem czytam komentarze i chociaż lubię słodkie, to mnie mdli.
    Co jest nawet smutniejsze, podobne podejście wybiega poza internet. Ile razy zostałam naznaczona piętnem złoczyńcy, kiedy śmiałam powiedzieć “Myślę inaczej”. Ludzie tracą umiejętność dyskutowania, co kiedyś pomagało przecież zmieniać swoje poglądy i stawać się lepszymi osobami. Ech…

    • Nic tylko sobie słodzić. Nawet jeśli za plecami śmiejemy się z danej osoby to w twarz powiemy jej, że jest cudnie 😀

  • Ponieważ ja siedzę w tematach słowiańskich to spotykam dwa rodzaje grupek samouwielbienia:
    – nie ma co mówić o miejscu kultu w Gnieźnie, bo nie było żadnej religii słowiańskiej, kościół wprowadził do Europy państwowość, a państwo polskie istnieje od 966;
    – Wielka Lechia istniała, choć nie mamy żadnych dowodów, bo wszystkie spalił Watykan, naród słowiański powinien pamiętać o tym, a w ogóle to Aleksander Wielki był Słowianinem.
    Zastanawiam jakim cudem nie widziałam jeszcze rozmowy kogoś z punktu jeden z punktem dwa, to by było epickie.

    Na szczęście należę do trzeciego kółka wzajemnej adoracji i każde spotkanie z pozostałymi skutkuje rzuceniem linku mojemu kółku na pożarcie.

    • Nie wiem czego dotyczy ten komentarz bo chyba nie wpisu powyżej 🙂

      • Było pytanie o grupki samouwielbienia, to odpowiedziałam. (I tak, to jest o blogerach)

        • To chyba nie zrozumiałaś tekstu. Jeśli należysz do takiej grupki samouwielbienia to nie zazdroszczę. Nie wszyscy blogerze tworzą takie grupki, ja dopuszczam innych i lubię poznawać nowych ludzi a nie kiszę się w jednej grupie z tymi samymi ludźmi.

          • Może. Chociaż nie jest tak, że nikogo nie poznaję, bo oprócz grupki są jeszcze inni.

  • Och, ile chcialoby sie napisac pod tym postem, siwetnym z reszta. Odechciewa sie czlowiekowi blogowania czasami. ja kilka razy na swoim blogu prosilam nawet doslownie o konstruktywne komentarze, mowilam, ze nie boje sie krytyki i sie za nia nie obrazam, nic z tego….chyba po prostu tez wytworzylam swoje wlasne kolko adoracyjne i nic na to juz nie poradze.Ale wiesz, dochodze do wniosku, ze na tym to cale blogowanie polega – na kolkach adoracyjnych, reszta ta sama sciema. niewazne pomysly, kreatywnosc, wazne, jak duze masz kolko adoracyjne i jak duzo robisz konkursow rozdajac jakis wazonik czy blyszczyk do usat. Zenada. No ale tak ten mechanizm dziala – daj ludziom cos za darmo, chocby gowno, to pojda za Toba wszedzie. A propos, mam swietny przyklad; jakisz czas temu, dawno juz, napisalam tekst o polecaniu sie nawzajem, zrpbilam nawet akcje, byl banerek do pobrania, pare osob sie nawet przylaczylo…no, ale nie jestem niestety tak poczytna autorka jak ta, ktora cytujesz, i ktora napisala ten tekst dluuugo po moim, hmmmmmm…..mozna sie zastanowic w tym momencie….cala prawda o blogowaniu: jestes szara blogowa myszka to nawet nie wiem jak pomysl byl mega fajny to i tak nic nie da……blogowe tygrysy moga miec denne pomysly, ale przeciez sa tygrysami i tlumy za nimi stoja. A jaki jest tlum, kazdy wie. Czy mam jeszcze wspomniec o podkradaniu postow przez “duze” blog z tych “malych”? Bo przeciez nikt tych malych nie czyta, wiec nikt sie nie dowie? Kurcze, mialam sie nie rozpisywac…ok, biegne poczytac inne Twoje posty 😉

    • Hah dzięki za komentarz! Takich czytelników właśnie potrzebuje 🙂 Sama jestem szczera do bólu i tego tez oczekuje od swoich czytelników. Trzeba też trochę wyczuć czy dany autor nie obrazi się za komentarz negatywny. Mnie to nie bardzo obchodzi i może dlatego tak często jestem blokowana za własne zdanie 😀 Czy blogerze posiadają swoje kółka adoracyjne? Myślę, że nie. Zbierają wokół siebie ludzie, którzy ich lubią i podzielają ich zdanie na różne tematy. Nie zawsze muszą się zgadzać ale lubić się mogą 😀 Do tej pory zorganizowałam jeden konkurs i wiem o czym mówisz. O zlocie sępów. Jeśli coś zorganizuje to na pewno nie będzie to jedna nagroda i na 100% nie wygra jej konkursowicz 😀

      Co do podkradania postów mniejszym blogerom to nie spotkałam się z taką sytuacją ale wiem, że może się zdarzać. Mały bloger z świetnym pomysłem nic nie zdziała, za to duży zbiera ochy i achy. Spotkałam się z podkradaniem pomysłów na posty. Wprost. Ktoś zauważył, że mam ruch z danej tematyki i dodaje te same posty u siebie, ta sama tematyka. Ale nic z tym nie zrobię i nie udowodnię tej inspiracji.

  • Zgadzam się z Tobą ! Konstruktywna krytyka zawsze jest dobra, bo dzięki temu możemy coś zmienić 🙂

  • Jak napisałaś, każdy konstruktywną krytykę rozumie inaczej. Ja jestem otwarta na wszelkie komentarze, jeśli są kulturalne i nie obrażają ani mnie, ani nikogo innego. Sama również staram się pisać komentarze w taki sposób, aby nikogo nie obrazić, bo przecież nie o to tu chodzi. Mamy dość hejterów w polityce, po co przenosić ich do blogowego świata, który powinien być miejscem relaksu i odpoczynku? Ale niestety nie każdy potrafi przyjąć słowa krytyki, nawet napisane w najdelikatniejszy sposób. Cóż…

    • Otóż to! Kultura i szczerość przede wszystkim 🙂

  • Boże, w końcu ktoś to napisał.
    Co do hejtu i “hejtu” – święta prawda, ludzie mega mylą dwa tematy i czasami nawet zdrowa krytyka jest już obrazą majestatu, skutkuje zablokowaniem i w ogóle to dramat. 🙂
    A co do lizania tyłków. Powiem tylko tyle: starsznie cieszę się, że u mnie na blogu ludzie piszą sensowne komentarze, bez zbednego słodzenia. Pozdrowienia. 🙂

    • Ktoś musiał 😀 Ja też się cieszę, że u mnie czytelnicy też mi nie słodzą zbytnio. Trochę motywacji w postaci kopów w tyłek zawsze się przyda.

  • Masz rację. Hejtowania jakoś za wiele nie doświadczyłam, a i sama go unikam. Sama mam raczej skłonność do tego, by pisać pozytywnie, jak mam o czymś naprawdę złą opinię, to po prostu zachowuję ją dla siebie. Ale jak mi się coś po prostu nie podoba (choćby jakiś ciuch u modowej blogerki lub nie lubię kosmetyku zachwalanego u blogerki kosmetycznej), to piszę, że mi się nie podoba lub czegoś nie lubię, bo zakładam, że to moja szczera opinia i tyle. No kurde, co ma piernik do wiatraka? Nigdy nawet nie wzięłam pod uwagę, że ktoś może to negatywnie odebrać jako hejt. Chociaż pamiętam, że kiedyś jedna dziewczyna mi podziękowała. Ze dwa razy jej napisałam, że coś mi się nie podoba i dlaczego. Po jakimś czasie mi napisała, że na początku ją uraziło, że piszę, że coś mi się nie podoba, ale że potem zauważyła, że w odróżnieniu od niektórych innych osób napisałam coś po prostu szczerze. I wtedy zaczęła mnie lubić i samej prosić o opinie w różnych sprawach. Ale kółek samouwielbienia nie znam, bo w sumie nie należałam nigdy do żadnego… 😉

    • Czasem taki negatywny i szczery komentarz ma większą wartość niż same ochy i achy. Ja też nie należę do żadnego kółka samouwielbienia ale wiem, że takie istnieją z własnej obserwacji.

  • Bardzo trafne obserwacje. Oczywiście, że każda krytyka, nawet ta konstruktywna trochę uwiera, ale trzeba umieć się sobie powiedzieć: “hej, piszę publicznie, to i ludzie wypowiadają publicznie swoje zdanie, niezależnie jakie ono jest i mają do tego prawo.” Hej jest zły, ale uwaga zwłaszcza stałego czytelnika powinna być budująca. Nie tak dawno czytałam komentarze pod jednym z wpisów lifestylowej blogerki na F. Czytelniczki zwróciły jej uwagę, że wielokrotnie zapowiada wielkie zmiany, a później nic specjalnego się nie dzieje. Uznały (bardzo grzecznie i z sympatią), że lepiej zrobić efekt wow bez dmuchania balonika. Komentarze (przynajmniej częściowo) zostały usunięte, ponieważ jak blogerka uargumentowała, to jest jej kawałek miejsca w sieci i ma jej tu być miło i wygodnie i nikt nie ma prawa jej krytykować. To trochę tak jakby aktorka powiedziała krytykowi, żeby się odwalił, bo ona sobie tutaj gra dla swojej przyjemności a nie jego i może ją ewentualnie pochwalić, a jak nie chce to niech sobie wyjdzie z teatru. A to chyba nie o to chodzi.

    • Trafne porównanie. Po części jesteśmy tutaj także dla czytelników i oczekujemy komentarzy. Wiem, o którą blogerkę Ci chodzi. Słyszałam o tej akcji 😀

  • Madziu, ten wpis daje wiele do myślenia, bowiem wynika z niego, że blogerzy nastawieni są wyłącznie na pochlebiające komentarze. To prawda – dają one niezłego kopa i motywują do działania, jednak jeszcze nie urodzil się taki, co by wszystkim dogodził.
    Moj blog jest jeszcze zbyt młody i niezbyt popularny, aby przyciągać degradującą mnie falę hejterów. Mialam jednak komentarze, które w sposob delikatny zasugerowały, ze coś się nie zgadza, że coś się nie podoba. Pamiętam nawet, jak jedna z Czytelniczek napisała, że robię błędy w znakach interpunkcyjnych (a ja bardzo wyczulona na gramatykę i ortografię jestem :p ). Od razu przeleciałam cały tekst z góry do dołu i naniosłam poprawki. Na koniec podziękowałam jej za tę podpowiedź, bo do dzisiaj sprawdzam zdanie po zdaniu pamiętając o tej uwadze, którą inni pewnie wzięliby za hejt.

    Pozdrawiam Cię ciepło!

    • Nie wszyscy blogerzy tacy są. Potrafię docenić fajną stronę ( Ty o tym wiesz), która jest spoza kółka samouwielbienia 😊 kiedyś również dostałam opieprz za przecinki. Mocno to sobie wzięłam do serca i dbam o to żeby wszystko było poprawnie. Gdyby nie zwróciła mi uwagi pewnie do tej pory strzelałabym bykami na prawo i lewo.

  • Incontratee Blog

    Spotkałam się z tym i to ile razy! Nie jestem osobą, której wszystko się podoba. Szczególnie krytycznie podchodzę do zdjęć. Zwyczajnie omijam te, które mi się nie podobają. Niestety, przez to że nie byłam taką “słitaśną koleżaneczką”, która by wszystko chwaliła i udzielała się w tej grupie to szybko się od niej odsunęłam. Szkoda, ale ja po prostu nie umiałam się wpasować w taką sztuczność. Najbardziej jednak śmieszą mnie pary, które wstawiają co najmniej 2 zdjęcia na tydzień i za każdym razem wyznają sobie na fb mnóstwo miłości. Okej, rozumiem że są zakochani, ale czy to nie powinno być… intymne? Całe szczęście, że mam chłopaka, który nawet statusem się nie przejmuje – mimo że jesteśmy razem prawie 3 lata 🙂

    • Ooooo wiem o czym mówisz 😀 Kocham Cie Dziubasku itp. Nie no jasne powinno się coś tam miłego powiedzieć jeśli jest ku temu okazja ale co chwile takie wyznawanie miłości na Fb jest śmieszne. Taka trochę gimbaza… 😀

  • Mój blog nie jest jakoś super popularny, więc nie spotkałam się jeszcze z hejterstwem. Sama jednak w jednej grup na FB zostałam nazwana hejterką, bo… zwracałam uwagę dziewczynom, które organizowały konkursy na FB, a ich regulamin nie był zgodny z regulaminem Facebooka. Zostałam obrzucona, że nie wspieram działań innych blogerek, że jestem zazdrosna, bo one mają więcej lajków itp. itd. Nie przejęłam się tym, tylko mnie to rozbawiło :). Ja się tam cieszę, jak ktoś mi zwróci uwagę, że robię coś nie tak i staram się to zmienić na lepsze.

    • Ja też się się cieszę, jeśli ktoś mi grzecznie zwróci uwagę. Niestety nie jestem za krucjatą mająca na celu ośmieszenie innych osób w komentarzach na ich profilach. Jestem za wysłaniem dyskretnej wiadomości. Sprawdza się to jeśli jest błąd w poście lub na grafice.

      • Ja uwagę zwracałam po prostu w grupie, jak dziewczyny wrzucały informacje o swoich konkursach, czyli widziały to osoby, które były tylko w grupie. No i nie byłam jedyną, która na to uwagę im zwróciła.W takich grupach chodzi o to, aby uczyć się od siebie nawzajem, a dziewczyny uznały to po prostu za wredny, hejterski atak. Ja też o rzeczach zw. z konkursami dowiedziałam się właśnie w tych grupach, więc starałam się po prostu swoją wiedzą się dzielić. I tak zostałam hejterką 😛

        • No właśnie a chciałaś dobrze 😀

  • Przestrzeń Kobiety

    Bardzo fajny tekst. Zapisałaś moje odczucia i przemyślenia 🙂 Mój blog ma niecały rok i sama nie szukam spotkań z innymi Blogerami. Dostaje szału jak czytam teksty typu ” ja prowadzić bloga”. Bloga założyłam z innych powodów niż finansowe, oczywiście będzie miło jeśli ktoś wynagrodzi mi moją pracę, ale nie to jest mój główny zamysł.Nie chciałabym wrzucać wszystkich do jednego kociołka, ale część znanych blogów przestała być szczera, uczciwa i dostosowanego do normalnego Człowieka. Pełno tam reklam ( produktów na które mnie nigdy nie będzie stać ), prawie każdy wpis zawiera lokowanie produktu. Rozumiem raz na jakiś czas, ale serio wszystko wszystkich tak bardzo zachwyca? Ja pisze na blogu o produktach, które autentycznie znam lubię i polecam. Szkoda, że blogerzy z czasem zamieniają swoje blogi w wielką platformę reklamową. Twój blog mnie zachwycił, nie wszystko oczywiście 🙂 ale planuję spędzić z Toną kolejnych kilka wieczorów 🙂 Pozdrawiam i gratuluję 🙂

    • Hehe dziękuję za szczerość 🙂 Mój blog również nie powstał jako maszynka do zarabiania pieniędzy. Cieszę się, jeśli raz na jakiś czas zostanę doceniona, to chyba jasne. Lecę zobaczyć do Ciebie 🙂

    • Oooo ale nie wiem gdzie 🙂 Dodaj sobie na Disqusie link do swojego bloga. Łatwiej będzie tam trafić 😀

      • Chyba dodałam 🙂 Zalogowałam się w Disqusie, żeby dodać komentarz więc jego obsługa chwilkę mi zajmie 😉

        • Już mam! Koniecznie instaluj u siebie Disqusa, bo mam ochotę coś pokomentować! Ryba pod pierzynką szpinakową mnie uwiodła! <3

          • Dopiero dodając komentarz poznałam Disqusa i nie wiem czy czy to nie jest zbyt skomplikowane dla Czytelników. Wszystko po angielsku, a nie każdy jest w stanie zrozumieć polecenia podczas komentowania. Muszę się zastanowić 🙂 Ale dziękuję za miłe słowa, mam nadzieję, że blog Ci się spodobał i mimo, że nie lubisz logów bez Disqusa to czasem do mnie jeszcze zaglądniesz 🙂

          • Nie ma się co zastanawiać. Disqus pojawia się już praktycznie wszędzie więc ludzie są do niego przyzwyczajeni. Jasne, że będę zaglądała 🙂

          • Przemyślałam, przekonałaś mnie 🙂 w najbliższych dniach system zostanie zainstalowany. Dziękuję za pomoc, konstruktywną odpowiedź i zainteresowanie Blogiem :*Jesteś pierwszą Blogerką, która mi odpowiedziała, zaglądnęła do mnie i napisała kilka miłych słów. Dziękuję <3

          • Super 🙂 Dzięki również. Teraz jak jest Disqus to będę stałym gościem 😛