Peeling Ziaja Liście Manuka zakupiłam na targach kosmetycznych w Krakowie, możecie o nich przeczytać TUTAJ. Podniecona szałem w internetach na temat tej serii postanowiłam spróbować chociaż jeden produkt. Wybór padł na peeling, który akurat mi się skończył.

Personalizowany kalendarz PDF 2027
Stwórz kalendarz ze swoich zdjęć na 2027 rok
Dodaj 12 fotografii, ustaw kadry i pobierz gotowy do domowego lub profesjonalnego druku plik PDF 300 DPI.
Cena gotowego PDF: Bezpłatnie · bez płatności
Buteleczka jest bardzo wygodna i posiada pompkę. Do tego sama butelka ma kolor zielony więc byłam delikatnie zdziwiona, kiedy moim oczom ukazał się przeźroczysty płyn z drobinkami. Produkt nie jest w kolorze zielononiebieskim.
Konsystencja jest nieco lejąca i ma sporo drobinek. Możecie je zobaczyć na zdjęciu poniżej. O składzie nie będę Wam truła, bo zwyczajnie się na tym nie znam i nie bardzo mnie obchodzi co on tam ma w środku, jeśli działa tak jak ma działać i “robi dobrze“ mojej skórze ;) Dla zainteresowanych skład poniżej.
Producent obiecuje, że peeling ma oczyszczać pory i usuwać nadmiar sebum. Jeśli chodzi o usuwanie nadmiaru sebum to jak najbardziej, ale jakoś specjalnie oczyszczać pory to nie oczyszcza. Nie wiem jak jest u Was, ale dam stówę temu, kto powie mi co mam zrobić z rozszerzonymi porami na nosie. Dlatego też nie byłam zbytnio zdziwiona tym, że nie poradził sobie z moimi rozszerzonymi porami.
Złuszcza, łagodzi i wygładza — czyli to, co zwykły peeling robić powinien. Bardzo ładnie wygładza skórę i rzeczywiście nie jest ona zaczerwieniona ani rozpalona jak czasami bywało po mocniejszych peelingach, które miałam w posiadaniu.
Drobinki w peelingu są raczej drobniutkie. Niebieskie są większe bardziej wyczuwalne a te przeźroczyste są mniejsze, ale jest ich naprawdę sporo i czuć je porządnie pod palcami.
Teraz zapach! Zapach tego peelingu jest OBŁĘDNY! Zaraz po zakupie oczywiście musiałam go powąchać i od razu wiedziałam, że choćby się nie sprawdził to i tak się polubimy choćby za ten jego zapach. Pachnie taką naturalną świeżością, jakimś kwiatem może. Pierwszy raz mam styczność z taką kompozycją zapachową.
Wąchając jakiś kosmetyk, zawsze mogę powiedzieć, że “Pachnie jak…“ ale w tym wypadku nie wiem, do czego go przyrównać. Zapach jest fantastyczny, relaksujący i delikatny.

Kończąc recenzję, nie bardzo rozumiem, o co ten cały szał w necie. Może to dlatego, że nie mam całej serii i nie wiem jak wszystkie kosmetyki z tej serii działają razem. Peeling działa jak peeling. Nie jest zachwycający, ale nie jest też do kitu. Za to zapach… jest cudny! Może właśnie o ten zapach chodzi? Nie wiem, oświećcie mnie.
No i cena, za peeling zapłacimy nie więcej niż 9 zł co też jest kuszące :)

