Moje wrażenia po miesiącu noszenia doklejanych rzęs.

Nadszedł ten moment, kiedy mogę się z Wam podzielić moimi wrażeniami po miesiącu noszenia przedłużanych rzęs. Na przedłużane rzęski skusiłam się za namową kumpeli. Już od jakiegoś czasu chodziły mi po głowie, ale jakoś sama nie miałam odwagi się za to zabrać, a zawsze podobały mi się dziewczyny z długimi i gęstymi rzęsami. Wyglądały jak laleczki. Na początku muszę Was uprzedzić, że poniżej znajdą się zdjęcia NIEODPOWIEDNIE DLA OSÓB WRAŻLIWYCH LUB BĘDĄCYCH W TRAKCIE POSIŁKU. Specjalnie dla Was prowadziłam mój rzęsisty pamiętnik.

Zapraszam.

Ofertę doklejanych rzęs znalazła moja fumfela na Grouponie — cena 70 zł. Nie było problemu z umówieniem się, chciałyśmy się orzęsować razem w tym samym salonie i ocenić efekty. Od razu uprzedzono nas, że zabieg będzie trwał 1,5 godziny na jednej osobie, więc będzie trochę czekania. Nic nie szkodzi, idziemy. Byłam strasznie podekscytowana i już w głowie miałam obraz siebie i moich cudnych rzęsek długich, cudnych i uwodzących wszystkich dookoła. 21 kwietnia pojawiłyśmy się w salonie. Sam zabieg nie należał do najprzyjemniejszych, ponieważ powieki są zaklejone taśmą i nie można otworzyć oczu, chociaż bardzo się chce. Oczy łzawią i szczypią, szczególnie jeśli macie bardzo wrażliwą skórę wokół. Ale nie jest też jakoś super nieprzyjemny. Da się przeżyć. Przez 1,5 godziny jesteście w pozycji horyzontalnej i spokojnie można się zdrzemnąć.

 

moja wrazenia po doklejanych rzesach

 

Zdecydowałam się na czarne, jedwabne rzęsy i byłam bardzo zadowolona z efektu już pierwszego dnia. Czułam się taka och i ach… Kobitki wiecie, o co chodzi. Otrzymałam wszystkie instrukcje co do pielęgnacji sztucznych rzęs i mogłam ruszyć w miasto. Jeśli chodzi o te wskazówki, to głównie chodziło, żeby ich nie dotykać, nie wolno malować, skóry wokół oczu nie zmywać wodą a najwyżej płynem micelarnym no i że pierwsze rzęski zaczną wypadać na drugi dzień po ich doklejeniu i tak będą wypadać, aż usuną się wszystkie. Więc nie trzeba przychodzić na ich odczepianie.

Tak wyglądały moje oczka.

 

moje wrazenia po doklejanych rzesach

 

23.03 czyli dwa dni później – Pierwsza rzęska wypadła. Płacz i zgrzytanie zębów, że to już koniec moich pięknych firanek. Denerwuje mnie ich sztywność i łaskoczą mnie pod brwią. Najśmieszniejsze jest to, że zasłaniają moje pole widzenia u góry. Patrząc na coś z lekko uniesioną głową, ciągle widzę moje rzęsy. Denerwuje mnie to, że nie mogę przetrzeć oka paluchami, jak wstaje rano. Kłują mnie w powiekę. Same złe rzeczy, ale to chyba kwestia przyzwyczajenia. Wszystko będzie dobrze.

 

25.03 – Oczy zaczynają mi ropieć. W prawym oku w kąciku jedna z rzęs jest odwrócona w taki sposób, że podrażnia moje oko, które ciągle łzawi. Oczy rano są sklejone ropą.

 

moja wrazenia po doklejanych rzesach

 

1.04 – Porobiły się dziury w rzęsach gdzieniegdzie. W dalszym ciągu oczy ropieją i nie wygląda to estetycznie, szczególnie rano.

 

7.04 – Prawe oko przestało łzawić, ale rano jest tak zaklejone, że nie mogę go otworzyć. Wygląda to mało estetycznie również w ciągu dnia, kiedy również zaczyna sączyć się ropa. Rzęsy sporo się przerzedziły. Widoczne są pojedyncze kępki rzęs.

 

moja wrazenia po doklejanych rzesach

 

13.04 – Rzęsy wypadają jak szalone, widzę je wszędzie. Na poduszce, w umywalce. Uwaga, żeby nie wleciały do oka, bo może być problem. Pozostały pojedyncze dłuższe rzęsy.

 

17.04 – Zostały resztki, które już do niczego się nie nadają. Nie ma już żadnego efektu. Niepomalowane rzęsy wyglądają źle. Pierwszy raz je pomalowałam tuszem. Wypadła spora część przy zmywaniu. I dobrze, bo mam ich już dość. Oczy są w lepszej kondycji. Nie ropieją już tak bardzo.

 

20.04 – Rzęsy już nie sprawiają większych problemów. Maluje je i działam tak jak z naturalnymi.

 

13.05 – Na oku zostało mi jeszcze kilka rzęs, które za Chiny nie chcą się odczepić. Próbowałam je wyrwać, ale nie bardzo się da. Wygląda to beznadziejnie przy mojej równej linii rzęs, nagle wystaje taki jeden dłuższy. Zapomniałam już, że miałam jakiekolwiek problemy z ropiejącymi oczami.

 

Musicie przyznać, że dość drastycznie to wyglądało. Męczyłam się z tym rzęsami i nie mogłam zaradzić przykrym skutkom, które mnie zniechęciły do dalszych eksperymentów z rzęsami. Cały efekt bardzo mi się podobał. Rzęski wyglądały na gęstsze, dłuższe, pięknie rozdzielone. Właściwie nie musiałam z nimi nic robić oprócz delikatnego przeczesywania szczoteczką co jakiś czas. Nawet kiedy nie byłam pomalowana, to efekt był. Żałuję, że tak wyszło. Byłam zadowolona z efektu, dopóki oczy nie zaczęły zachodzić brzydką, żółtą wydzieliną.

Czy dokleję sobie rzęsy jeszcze raz? Nie miałam najszczęśliwszych wspomnień, po moim pierwszym razie i kiedy zapytalibyście mnie o to miesiąc temu, to powiedziałabym: Boże uchowaj”. Nie wiem, dlaczego moje oczy tak zareagowały. Podejrzewam, że moje głęboko osadzone oko nie bardzo nadaje się na takie upiększania, ponieważ włoski rzęs ciągle podrażniają powiekę i skórę wokół oka. Może po prostu potrzebuję więcej czasu, żeby się przyzwyczaić? Nie wiem, ale teraz kiedy już wszystko dobrze z moimi oczami to powiem, że możliwe, że spróbuję rzęs naturalnych, które Pani na początku polecała. Rzęsy są z norek, są bardziej miękkie i dają delikatniejszy efekt. Możliwe, że nie będą tak kłuły i podrażniały jak te, które miałam. Jestem również ciekawa efektu, jaki dają jednorazówki. Można wybrać kształt i zdjąć je na noc, więc posłużą tylko na większe imprezy, co również by mi pasowało.

 

Ciekawa jestem, jakie są Wasze doświadczenia ze sztucznymi rzęsami. Miałyście? Miesięczne czy jednorazowe? Dajcie znać, jak to u Was wyglądało.

 

  • marzyły mi się :p teraz już przestały 😛

    • Haha, może tylko ja tak zareagowałam. Nie zauważyłam, że innym takie rzeczy się działy. Może norki mnie wyzwolą 😀

      • mojej siostrze też się tak działo – ale wtedy nie widziałam zdjęć 😀

  • Możliwe, że masz uczulenie na klej. Rzęsy mogły być niewłaściwie założone. Jeśli będziesz zakładała norki upewnij się, że to prawdziwe norki a nie rzęsy mink, które tylko norkami się nazywa. Mogłaś też mieć niewłaściwie dobraną długość rzęs lub profil, stąd ciągłe podrażnienie. Na przyszłość możesz spróbować zdjąć rzęsy aplikując na nie tłusty krem, który rozpuści wiązanie kleju. Przykro mi, że tak źle to przeszłaś. Zakładałam rzęsy wielokrotnie (komuś, nie sobie) i nigdy nie miałam takich historii.

    • O widzisz no to właśnie ekspert był mi potrzebny. Nie wiedziałam, że można je jeszcze w ten sposób dobierać. Mów mi tu gdzie doklejasz te rzęski 😊

      • Pracowałam na terenie Chorzowa i miast sąsiednich, ale teraz się już tym właściwie nie zajmuję. Zabrakło czasu. Przy stałym etacie i rodzinie, trudno znaleźć czas na dodatkowe, dość czasochłonne, zajęcie. Jeśli jednak zdecydujesz się powtórzyć aplikację, poszukaj innego salonu lub kosmetyczki mobilnej, poczytaj opinie. W tym fachu opinie to najlepszy wyznacznik dobrego specjalisty 🙂

        • Jasne. Dzięki za komentarze i rozjaśnienie nieco w mojej głowie 🙂

  • Eliz

    Mialam doklejane rzesy 1 raz i tak mnie ‘meczyly’, ze w przeciągu kilku dni sama je sobie powyrywalam…towarzyszyl temu ból, ale po prostu musialam. Chociaz mysle, ze teraz troche bardziej do tego doroslam i jescze raz sprobowalabym sobie doczepic 😛

    • Współczuje. Kiedy miałam zaklejone oko ropą to jakoś nie myślałam o następnym doklejaniu ale teraz kiedy już po wszystkim to może spróbuję za jakiś czas 😉

  • Iza

    Jakieś dwa lata temu, przed samym wyjazdem spontanicznie zdecydowałam się na takie rzęsy. Po zbiegu wracałam do domu zachwycona. Następnego dnia rano, w dzień wyjazdu na urlop, nie mogłam otworzyć oczu. Rzęsy miałam powykręcane i posklejane. Aby otworzyć oczy, musiałam powyrywać rzęsy, oczywiście z połową swoich naturalnych. I tak skończyło się moje marzenie o kocich rzęsach na urlopie. :/

    • A to czyli nie ja jedna przeżywałam takie cuda. No i powiedz mi od czego to zależy?

      • Iza

        Ja myślę, że może u mnie chodziło o klej, bo co innego mogło tak szybko zadziałać. Wróciłam wieczorem, a rano miałam posklejane oczy. To była masakra. 🙁

        • U mnie to trwało kilka dni do całkowitej masakry na oczach.

          • Iza

            Ja po pierwszej nocy wszystko usunęłam. Nie pamiętam czy np. przez kolejne dni jeszcze coś mi dokuczało. 😕

  • Anna PoMężu

    Już wiesz ,że mam od wczoraj :)Samo przyklejanie przebiegło całkiem przyjemnie,jedyny minus 2,5 godziny leżenia,klej nie pachniał,nie szczypał ,nastawiłam się na lekkie pieczenie (słuchając innych dziewczyn),ale nic takiego się nie wydarzyło,dostałam szczotkę do przeczesywania dwa razy dziennie,nie miałam zaklejonych powiek,tylko dolne rzęski żeby nie plątały się z górnymi podczas przedłużania,kosmetyczka ostrzegła:nie usuwamy ich same tylko na wizycie u niej,nakłada produkt,który rozpuszcza klej do końca.Dokleja rzęsy sztuczne do tych które są już końcowej fazie ,czyli wypadną a tym samym wypadną i doklejane do nich (rzęsy żyją około 100 dni ,wypadają i wyrastają nowe),dlatego jest bardzo ważne ,żeby nie doklejać sztucznych do tych bebików,które rosną,co do pielęgnacji dostałam wytyczne,żeby nie chlapać się jak kaczka pod prysznicem;) i przy zmywaniu cienia używać płynu bez dodatku olejów.To tyle…a i nie czuję ciężkości,nie przeszkadzają w noszeniu okularów,właściwie przypominam sobie o nich kiedy spojrzę w lustro….ufff ,ale się rozpisałam 🙂

    • Właśnie każdy to inaczej odczuwa. Masz pierwszy raz doklejane?

      • Anna PoMężu

        Pierwszy raz i szłam z bijącym sercem .

  • Ja przedłużałam przez ponad dwa lata. Początkowo 1:1, 2:1 i w końcu 3:1. Mam bardzo dobre doświadczenia, choć raz trafiłam na pewną “stylistkę”, która przedłużyła mi jedną długością na całej linii rzęs, więc wyglądało to dość śmiesznie… Później byłam oddana tylko jednej dziewczynie, która była wyjątkowo delikatna, a w czasie aplikacji zawsze słodko spałam <3 Rzęsy zaczynały wypadać po około 3 tygodniach po aplikacji, minimalnie, tak że chodziłam na poprawki po 1,5 miesiąca. Cudo 🙂 Ale w czerwcu stwierdziłam, że rezygnuję, bo jednak 150 zł raz na 1,5 miesiąca to za dużo. I wtedy zobaczyłam w jak fatalnym stanie są moje naturalne rzęsy.. Połamane, powyrywane i króciuteńkie. Ale uratowała mnie na szczęście Bodetko. Ech, taka historia 😀 Spróbuj z naturalnymi rzęsami, może będzie lepiej 🙂

    • No jest to dość spory wydatek. Myślałam, że spróbuje z takimi zwyklakami doklejanymi na jeden dzień. Zobaczymy czy uda się coś zdziałać. Póki co nie planuje kolejnego podejścia. Trauma jeszcze została.

  • Ania

    Hej, też robiłam sobie rzęski z miesiac temu, i miałam podobnie – podrażnione oczy – przemywałam solą fizjologiczną, trochę pomagało. Myłam normalnie oczy wodą z żelem do mycia twarzy z AA. Nie przeżyłabym bez mycia i przypuszczam, ze to mógł być powód tego ropienia oczu.
    Jestem średnio zadowolona – kosmetyczka sama dobrała mi rzęsy podkręcone, bez zapytania – ja nigdy bym sobie takich nie wybrała, lubię proste, poza tym babka przyczepiła mi jedną długość na całej linii i mniej przy nosie, i miałam takie nierówno gęste rzęsy. Mam jedwabne, poszukam innej kosmetyczki i zrobię sobie norki tym razem 🙂 bo są piękne 🙂

    • Właśnie, mnie też zastanowiło to, jakim cudem normalnie ludzie noszą takie rzęsy na stałe skoro tak ropieją od nich oczy. I tutaj doszło do mnie, że wybór profesjonalisty, który je zakłada jest tutaj kluczowy 🙂