Sugar Box Face – Chiński rozświetlacz do twarzy w sztyfcie. [Recenzja]

Kolejny kosmetyk kolorowy w sztyfcie. Nie wiem, czy to jest jakaś plaga? Może nie znam się i nie jestem na bieżąco, jeśli chodzi o trendy kosmetyczne. Proszę uświadomcie mnie w temacie. Miałam już podkład w sztyfcie z Maybelline, o którym możecie poczytaćTUTAJ, i całkiem nieźle mi się sprawdzał, a co z rozświetlaczem?

Rozświetlacz do twarzy to dla mnie wyższa szkoła jazdy, ale cóż, póki nie spróbujesz, to nie będziesz wiedzieć, z czym to się je. Spróbowałam i ja. Muszę powiedzieć, że czeka mnie jeszcze sporo nauki. W ostatnim poście wspominałam Wam, że dowiedziałam się sporo o makijażu dzięki indywidualnej lekcji z DeLaFashIva, i tak zmotywowana, postanowiłam kombinować dalej.

 

sugar box face rozswietlacz w sztyfcie-2

 

Rozświetlacz ma odcień srebrzystego różu. Najlepiej nakłada mi się go palcem, ale to muszą być jakieś bardzo małe ilości, bo jest bardzo mocno napigmentowany a do tego mocno się mieni takim perłowym wykończeniem (tak to się mówi?). Używam go naprawdę znikome ilości i wątpię, abym w jeden rok zdążyła wykończyć jedno opakowanie. Raczej takiej opcji nie ma.

Jeśli chodzi o samo nakładanie to mam z nim mały problem, bo, jako że jest to produkt kremowy, to powinno się go jedynie odcisnąć na twarzy. Niech Was ręka boska broni przed rozsmarowywaniem tego specyfiku. Ja tak zrobiłam i niestety podkład przykryty pudrem nie lubi się z nowym ciałem stałym nałożonym na pięknie zagruntowaną twarz.

To, co jest jego wielkim minusem jak dla mnie to jego zapach. Lubię zapachy we wszelakiej postaci, ale ten jest niesamowicie intensywny i jakiś taki nie do końca przyjemny. Masz wrażenie, że jakiś plastik leży Ci na twarzy. Po nałożeniu czuć go bardzo mocno.

Tak wygląda na dłoni. Muszę przyznać, że dość mocno docisnęłam sam sztyft do dłoni, ale możecie zobaczyć jak mocno jest napigmentowany i jak niewiele go potrzeba. W końcu rozświetlaczy używamy na niewielkiej powierzchni twarzy więc spokojnie. Mój odcień posiadał numerek #1.

 

sugar box face rozswietlacz w sztyfcie-3

 

Rozświetlacz otrzymałam w ramach współpracy ze sklepem BornPrettyStore. Jest to sklep z chińszczyzną, tak można potocznie powiedzieć. Nie spodziewałam się zbyt wiele po tym rozświelaczu, ale myślę, że całkiem nieźle sobie poradził. Gdyby nie ten okrutny i plastikowy zapach to mogłabym mu dać całkiem wysokie noty.

Rozświetlacz znajdziecie POD TYM LINKIEM. Ze sklepu BornPrettyStore testowałam również tusz do rzęs, o którym możecie poczytać TUTAJ.

Rozświetlacz na stronie kosztuje 5,5$ co w przeliczeniu na złotówki wychodzi niecałe 20 zł więc cena nie jest jakoś porażająco niska. Moja ocena to 3,5 / 5. Uważam, że jak na taką cenę to całkiem nieźle się sprawdza, ale nie jest ideałem ;)


 

Dla wszystkich zainteresowanych powiem tyle, że mają bardzo rozbudowany dział z akcesoriami do paznokci. Jeśli zdecydujecie się, na jakieś zakupy to możecie skorzystać z dodatkowej zniżki. Wystarczy podczas składania zamówienia wpisać kod wyświetlony poniżej, w odpowiednie miejsce.

Obczajcie, i dajcie znać czy kupowałyście już kiedyś coś u nich.

 

MAWH10, code bornprettystore


 

  • anetteheyho

    Mam rozświetlacz z Benefit, również w sztyfcie. Uwielbiam go! Natomiast widziałam na blogach że dziewczyny chwalą sobie Wibo.

    • Właśnie nie jestem teraz do końca przekonana do rozświetlacza o takiej konsystencji bardzo kremowej.