Świeczkomaniactwo – jak to się u mnie zaczęło + 2 NOWOŚCI!

A wszystko zaczęło się od małych tealightów kupionych po raz pierwszy kilka lat temu w Ikei do tego zakupiłam sobie małe podstaweczki. Uwierzcie lub nie ale te świeczuszki były bezzapachowe, bo przecież w świeczkach chodzi o atmosferę i efekt wizualny prawda? Dopiero później dotarło do mnie, że są również zapachowe tealighty. Nie kojarzę, żeby inne świeczki zapachowe były dostępne tak jak teraz gdzie do wyboru mamy multum zapachów, które zmieniają się co sezon. Do wyboru mieliśmy tealighty albo świeczki z zatopionymi pierdołkami takimi jak kawa, pomarańcza czy kwiaty albo takie, które miały bardzo ciekawą fakturę, ale nie pachniały no i tych ładniejszych przede wszystkim się nie paliło no bo miały ładnie wyglądać.

 

świeczki glade

 

Dopiero niedawno odkryłam świeczki, w niesamowitych, mocnych zapachach. Jakoś wcześniej nie było sensu zaświecać zapachowej świeczki, jak cały dom śmierdział papierosami. To taka mała pozytywna zmiana. Jeśli chodzi o blogerki to zauważyłam ,że przepadły, jeśli chodzi o firmę Yankee Candle oraz Kringle Candle. Powiem szczerze, że jeszcze ich nie miałam, ale jestem ciekawa czy pachną równie mocno, jak ostatnio kupione dwie świeczuszki z Glade.

 

świeczki glade

 

Mowa tu oczywiście o zapachach: Cosy Apple Cinnamon (Pieczone jabłko z cynamonem) oraz Warm Spice (Przyprawy korzenne). Obie pachną niesamowicie mocno no i oczywiście same zapachy są bardzo świąteczne. Upolowałam je w Biedronce po około 8 zł każda. Muszę Wam powiedzieć, że była bardzo zaskoczona tym jak je czuć w domu. Wszyscy zwrócili na to uwagę, niektórzy nawet myśleli, że zabrałam się za jakieś świąteczne wypieki. Jestem absolutnie nimi oczarowana! Skoro świeczuszki Glade pachną tak cudownie i można je kupić za takie pieniądze, to jestem bardzo ciekawa, jak to wygląda z droższymi świeczkami.

 

świeczki glade

 

Świeczuchy w akcji :) Do tej pory wypaliłam już jedną z nich i jest to czerwona, cynamonowo — jabłkowa i paliła się 5 całych dni z 2 godzinną przerwą na obiad. Mam taką zasadę, że gaszę świeczkę podczas gotowania i spożywania obiadu, jakoś tak mi nie pasuje, żeby przy jedzeniu pachniało coś innego niż sam obiad. Na dwie godzinki je gasiłam, a później wieczorkiem znowu zapalałam. Takim to sposobem czerwoną świeczuchę wypaliłam w 5 dni. Jak dla mnie baardzo dużo, bo tak jak wspominałam miałam dostęp jedynie do tealightów. Jedynym jej minusem było to, że nie dopaliła się do końca, czyli na samym dnie zostało jeszcze trochę wosku, ale knota już się nie da podpalić. Nie wiem, dlaczego tak się stało, ale trochę mi szkoda tego zapachu i na razie wstawiłam ją do szafki, w której teraz bajecznie pachnie :)

 

świeczki glade

 

Nie tylko zapach jest świąteczny, ale również wygląd. Świeczki są w szklanym, pękatym słoiczku + dodatkowo są obleczone plastikowym papierem ze wzorkiem. Na początku myślałam, że nie spełni on swojej funkcji, bo będzie się topił pod wpływem temperatury, ale nic takiego się nie dzieje i słoiczek nadal wygląda pięknie :)

Wspomnę też, że zaraziłam moim świeczkomaniactwem mojego męża, no bo kto nie lubi, jak w domu ładnie pachnie! Może częściej będzie mi kupował jakieś fajowe zapachy?? hmm?

 

  • anetteheyho

    Widzę te świeczuszki wszędzie, kusiły mnie 🙂

    • Zakochałam się 🙂 Jak nie spale domu to będzie dobrze! 🙂

  • skleping modeON

    Mi zawsze szkoda palić świeczek, które mają w sobie coś zatopione. Takie z kawą to najchętniej bym zjadła ;)) Z Yankee mam tylko woski, póki co są dla mnie wystarczające. Wolę rozglądać się za mniejszymi świeczkami, takimi właśnie jak te, które są wszędzie dostępne i można je często zmieniać. Wyobrażam sobie jak mogła pachnieć ta jabłuszkowa 😀

    • Mówisz, że woski z Yankee są ok. A na ile jeden tak mniej więcej starcza? 🙂 Właśnie mi się podobają te wielkie świece po 100 zł za jedną ale zastanawiam się też czy nie znudzą mi się zbyt szybko… 🙂

      • skleping modeON

        U mnie w domu wszyscy mają wyczulony węch, więc nawet jak ich nie palę, to i tak czuć je w pokoju. Cały wosk około 8 godzin wydziela zapach, ale też cały czas się go nie pali. Raz na kilka godzin odpalam tealight’a i zapominam o kominku. Tym sposobem mam 2,5-3 dni ten sam zapach. Ja też robię tak, że kruszę kawałek do kominka, a resztę trzymam w drugim końcu pokoju. Zapach wtedy jest wszędzie. Taki wosk też kosztuje 3-6 zł na wyprzedażach czy w zestawach po kilkanaście sztuk, więc jak dla mnie super deal 🙂

        • No to 3 dni to i tak spoko 🙂 Tak Btw “przeleciałam” przed chwilą całego Twojego bloga i coś czuję, że się polubimy 🙂

          • skleping modeON

            Pewnie, że się polubimy, a już na pewno po takim wyznaniu! 😛

  • Pingback: Ulubieńcy listopada, buble ostatnich miesięcy i denko czyli wszystko w jednym. | Madziof .pl()

  • Anna Byczek

    Kupuję świeczki, a potem chomikuję je w szafkach. Boję się je odpalać, bo wciąż prześladuje mnie wizja płonącego domu – wszystko zawsze leci mi z rąk i obawiam się, że ze świeczkami byłoby podobnie. Dziwna fobia, no.

    • Hehe no to jest z deczka niebezpieczne. Ja raz zapomniałam zgasić świeczki na noc do tej pory mam koszmary co by się mogło stać… Ale od tamtej pory się pilnuje 🙂

  • Pingback: Zamówienie ze sklepu Fabryka świec „Light” – pierwsze wrażenie. | Madziof .pl()