Propozycje pomadek idealnych na jesień.

Zmiana pory roku i pogody niesie za sobą zmiany w naszej garderobie, ale nie tylko. Duże zmiany dzieją się również w makijażu. Podświadomie zaczynamy wybierać ciemniejsze kolory pomadek i jaśniejsze podkłady, nie zapomnijcie o tym drugim. Szalejemy z mocnymi kolorami cieni do powiek i testujemy kosmetyki, które nie zjadą nam z twarzy, jak to miało miejsce podczas wakacyjnych upałów. Dzisiaj mam dla Was post, w którym pokaże Wam moje propozycje pomadek idealnych na jesień. Mam kilka swoich ulubieńców i kolory, które do mnie przemawiają właśnie w chłodniejszych miesiącach.

To nie jest tak, że noszę tylko jeden kolor na swoich ustach. Lubię różnorodność w mojej kosmetyczce i lubię mieć wybór. Czasami bywa tak, że jestem zakochana w danej szmince i mogę ją nosić dniami i nocami, ale pomińmy to. Mam trzy wersje kolorystyczne przygotowane na jesień i tak też postanowiłam podzielić moje propozycje. Po odcieniach.

 

Brązy

Moje dwie ulubione pomadki matowe są w odcieniu mlecznej czekolady. Jeden do dobrze znany każdej Rossmanomaniaczce Lovely K Lips w odcieniu Neutral Beauty a drugi to mój nowy nabytek z Aliexpress o nazwie Focallure Matte Lips w odcieniu 04 Frence Beige. Postanowiłam wypróbować matowe pomadki w płynie z chińskiej strony i o dziwo jestem bardzo zadowolona. Trzymają się na ustach jak kamień, ale również mocno przesuszają usta. Dobrze nawilżone usta nie powinny mieć z nimi problemu. Cóż mogę powiedzieć o KLips? Jest to pomadka, której najczęściej używam. Na wypad do miasta, na szybkie zakupy. Nie rzuca się w oczy, a usta są ładnie podkreślone za pomocą konturówki, która również była w zestawie. Oba odcienie ubóstwiam i używam na co dzień.

 

Propozycje pomadek idealnych na jesień k lips focallure

 

Róże

Nie są to super jasne róże, a raczej takie przybrudzone. Jedna pomadka to hit hitów, czyli szmina z Biedrony z marki Be Beauty w kolorze 06. Ubóstwiam ją i kiedy nie mogę się zdecydować na nic innego, a mam ochotę na coś bardziej wyraźnego, to zazwyczaj ona ląduje na moich ustach. Już mi się kończy mehh. Dajcie znać, jeśli widziałyście je w sklepie. Może jeszcze są. Jeśli tak, to na pewno dokupię kilka sztuk. Druga to nowość, która będzie moim zamiennikiem pomadki z Be Beauty. To pomadka Lovely Creamy color w odcieniu 3. Jest bardzo kremowa i szybko się zjada, ale nie przeszkadza mi to. Usta ładnie wyglądają i nie są wysuszone. Miła odmiana po brązach.

 

Propozycje pomadek idealnych na jesień be beauty lovely creamy color

 

Fuksje

Jak widzicie, jest tutaj sporo pomadek z Lovely. To wynik pewnego, dawnego polowania w pewnej drogerii. Na poniższym zdjęciu widzicie dwie ukochane pomadki, które używam na wyjścia wieczorne lub do konkretnych stylizacji. Extra lasting z Lovely mam w odcieniu 2 i kocham ją miłością odwzajemnioną. Z róży najbardziej podoba mi się mocna fuksja. Sądzę również że najlepiej w niej wyglądam. Druga rzecz na zdjęciu to kredka z Pierre Rene Lip Matic w odcieniu 02. Opakowanie na zdjęciu nie oddaje tego, jak bardzo jest nasycona, ale jest równie mocna co poprzedniczka. Pomadka z Lovely jest matowa, ale ma bardzo ciekawą formułę niewysuszającą usta. Przynajmniej u mnie nic takiego się nie dzieje. Z kolei Pierre Rene ma piękny głęboki kolor, który lekko się rozmazuje. Jest w opakowaniu kredki więc sadze, że powinna być używana jako konturówka, niestety nie sprawdzi się w tej roli, za to jako pomadka daje radę.

 

Propozycje pomadek idealnych na jesień lovely extreme lasting pierre rene lip matic

 

Bordo

Aktualnie pomadka z Rimmel w odcieniu 710 jest tą pomadką, którą męczę tygodniami. Odłożyłam ją na czas wakacji i z wielką przyjemnością powracam. Ma odcień bordowo-czekoladowy, za co ją ubóstwiam. Nie jest może super trwała, ale wystarcza mi na tyle, żebym spokojnie mogła się poprawić lub zmyć całkowicie. Dodatkowo ładnie się zjada. Drugą szminką jest wytwór chińczyków, którzy uraczyli mnie pomadką-podróbką NYX, a nazywa się NYN i ma odcień 10 (gdybyście szukały :P). Uwierzcie mi, że przy zakupie nie widziałam żadnego napisu na opakowaniu. Wygląda na ciemną czekoladę, ale w rzeczywistości jej kolor to mocne bordo, które zwraca uwagę. Trzyma się pieruńsko mocno. Przetestowałam ją już nie raz i były momenty, kiedy już chciałam ją zmyć i uwierzcie, że nie było to takie proste. Pomadka wżera się w usta i jest nie do ruszenia. Zdecydowanie wieczorowy i odważny kolor.

 

Propozycje pomadek idealnych na jesień rimmel

 

Coś innego – Czerwień i połysk

Na sam koniec opowiem Wam o moich wybrykach jesienno-zimowych. Nie jestem wielką Fanką czerwonych szminek. Uważam, że czasami wyglądam w nich jak przaśna baba ze wsi z koralami na szyi i zapaską. Od czasu, do czasu jednak mam ochotę na mocne czerwone usta. Wtedy przez moment mam wrażenie, że nie wyglądam jak baba ze wsi tylko jak Królewna Śnieżka (dobijcie mnie, jeśli to nie prawda). Tak na przekór wszystkiemu. To mega kobiecy i seksowny kolor, który funduję sobie od czasu do czasu. Jesień jest idealnym czasem, żeby rozpocząć małe doświadczenia z tym kolorem. Pomadka na zdjęciu to Makeup Revolution w odcieniu Atomic Ruby. Wykończenie delikatnie kremowe, dość szybko się zjada, ale nie rozmazuje się. Szukam nowej czerwonej szminy do testów. Polećcie mi coś w komentarzu.

 

Propozycje pomadek idealnych na jesień makeup revolution

 

Kolejną rzeczą, z którą lubię poszaleć jesienią, jest połysk. Kiedy już jestem znudzona matowym wykończeniem ust lub jeśli moje usta wołają o nawilżenie, to wtedy sięgam po stare dobre błyszczyki. Najczęściej w neutralnym kolorze lub lekko transparentne. Na zdjęciu macie Joko Shine your lips w odcieniu 013 z konsystencją bardzo lepką i mikroskopijnymi drobinkami, które dodatkowo sprawiają, że usta lśnią. Używam jej tylko wtedy kiedy mam spięte włosy lub mam czapę na głowie. Same rozumiecie, że przyklejone włosy do ust to nie jest coś, za czym przepadają kobiety. Fajnie nawilża usta i mam wrażenie, że lekko je powiększa. Dodatkowo jest w neutralnym kolorze więc tym, lepiej. To taki jesienny make-up nomakeup. Sama natura.

 

Propozycje pomadek idealnych na jesień ji=oko shine your lips

 

To cała moja kolekcja najulubieńszych pomadek i błyszczyków na jesień. Jeśli spotkacie mnie gdzieś na ulicy w porze jesienno-zimowej, to na bank będę miała na sobie jedną z nich na ustach. Jak wam się podobają? Który odcień spodobał Wam się najbardziej? Jakie kolory nosicie jesienią na swoich ustach? Jestem ciekawa wszystkich Waszych ulubieńców. Napiszcie mi w komentarzu.

  • Katarzyna Kamińska

    powiem Ci że zaskoczyłaś mnie tą pomadką Be Beauty, wydawało mi się że to pomadka raczej kiepska a się okazuje, że jest inaczej.

  • matkapolka89

    Jeszcze jakiś czas temu malowałam usta jedynie bezbarwnym błyszczykiem. Dzisiaj jednak uwielbiam pomadki i błyszczyki, chociaż ja mam swojego faworyta – golden rose. Trzyma się na moich ustach cały dzień.
    Pozdrawiam