Jedyny zapach, którego nie potrafię znieść w kosmetykach.

Przez ostatnie kilka miesięcy przez moje ręce przewinęło się kilkanaście kosmetyków do ciała i twarzy o różnych zapachach. Kiedy nadchodzą cieplejsze dni, bardziej zwracam uwagę na zapach. Jest dla mnie ważne, aby nie był zbyt ciężki, zbyt mocny, słodki. Zimą w zupełności nie przeszkadzają mi zapachy ciężkie i słodkie, wręcz poszukuje właśnie takich. Wszystko zależy od pory roku.

Jest jednak zapach, którego nie potrafię znieść czy to w miesiącach cieplejszych, czy tych chłodniejszych. No nie mogę i koniec. Nie potrafię wyobrazić sobie osoby, która byłaby zachwycona podobnym zapachem bez krzywienia się. Ja wąchając taki kosmetyk, od razu odstawiam go na bok. Myślę, co jest z nim nie tak i nie mam ochoty go więcej używać.

 

Jestem w stanie znieść w zapachach kosmetyków naprawdę wiele. Ziołowe wonie, które nie należą do najciekawszych. Na pewno miałyście nie jedną maseczkę z glinką, która również nie pachniała jak fiołki. Znoszę to, bo wiem, że działają i wiem, że ten zapach jest naturalny.

 

Po długim wstępie na pewno chcecie wiedzieć, o jaki zapach chodzi. Chodzi o zapach chemii w kosmetykach. Najczęściej są to kosmetyki, które mają pachnieć jak jakiś owoc. Najczęściej są to takie owoce jak: ananas, truskawka i cytryna. Nie mogę znieść zapachu sztucznej truskawki. Ja wiem, że producent chciał dobrze i chciał, aby kosmetyk ładnie i przyjemnie pachniał, ale w pewnym momencie przedobrzył z aromatem i zapach truskawki przypomina bardziej jakąś jej mutacje niż prawdziwy soczysty owoc.

Ostatnio natknęłam się na zapach ananasa w maśle do ciała z Organique. Dziwne prawda? Powinny to być organiczne kosmetyki z zapachem jak najbardziej przypominającym ten naturalny. Smród jest nie do wytrzymania. Po wyparowaniu aromatu ananasa skóra zaczyna mieć zapach jak w gabinecie dentystycznym. Dziwna sprawa, bo producent nic takiego nie obiecywał. Z kolei wszystkie kosmetyki o rzekomym zapachu truskawki pachną jak rozpuszczona aspiryna.

 

zapach ktorego nie jestem w stanie zniesc w kosmetykach

 

Nie wiem, dlaczego tak bardzo jestem wyczulona na tego typu zapachy. Co dziwne na inne syntetyczne zapachy nie jestem wyczulona, a wręcz podoba mi się, kiedy podkład na twarz pachnie lekko pudrowo, kiedy krem do twarzy jest perfumowany. Wiem, że nie są to naturalne zapachy, ale syntetyczne zapachy owoców też nie są. Co z tym zrobić? Niestety nic. Mam wrażenie, że niektóre z firm używają czegoś tańszego, tańszych aromatów, olejków jakichś koncentratów. Po pewnym czasie nauczyłam się omijać szerokim łukiem te firmy, ale właśnie ostatnio, kiedy natknęłam się na masło z Organique, otworzyłam je i powąchałam moją skórę po posmarowaniu. Poczułam się jakbym, wysmarowała się jakimś syntetycznym gównem… Poczułam, że ktoś zrobił mnie w konia, obiecując, że ten kosmetyk będzie pachniał ananasem… Nie pachnie!

 

Zapach w kosmetykach jest dla mnie bardzo ważny. Potrafię się zidentyfikować z danym zapachem, wspominać pewne wydarzenia i czuć konkretne zapachy, jakie wtedy się ulatniały lub jakich perfum wtedy używałam. Każda z nas lubi jak pachną jej włosy czy ciało delikatnie pachnie po wsmarowaniu w nie balsamu, czy olejku. Zapach sprawia, że używanie danego kosmetyku jest bardzo przyjemne lub właśnie nie koniecznie. Zapach to taka przyjemność, którą chcemy być otaczane.

 

Musiałam z siebie wylać ten żal, bo miałam ochotę na super pachnący balsam do ciała o zapachu ananasa. Niestety się zawiodłam. Macie podobne doświadczenia z kosmetykami? Jakie są Wasze zapachy, których nie tolerujecie w kosmetykach? Koniecznie napiszcie w komentarzu, na co ostatnio się natknęłyście. Ciekawa jestem też, jaki był najbardziej śmierdzący produkt w Waszej kosmetyczce do tej pory :D

 

  • Anna Dubiecka

    wanilia to najgorszy zapach dodatkowo ambra , paczula i kadzidła niektórzy uwielbiają ja dostaję zawrotów głowy i mdłości

    • Miałam kiedyś maskę do włosów z kadzidłem. Duszny i okropny zapach na dłuższą metę 😉

      • a ja właśnie uwielbiam paczulę/paczuli, każde perfumy/woda w których jest składnikiem podobają mi się (z reguły)

  • nie lubię kosmetyków bez zapachu 🙂 tych aptecznych szczególnie, szczególnie nienawidzę zapachu całej serii babydream z rossmanna, owocowe toleruję, ale tylko niektóre….. dla mnie nie do przejścia są zapachy z “wiśnią”….. prawdopodobnie firmy kosmetyczne używają różnych związków – estrów, mrówczanów, octanów, zamiast naturalnych olejków eterycznych

    • To prawda wiśnia też pachnie dość specyficznie według producentów ale dla mnie nadal truskawka jest na pierwszym miejscu 😛