Lista postanowień noworocznych.




Blogosfera pęka w szwach pod wpływem ilości postów z postanowieniami noworocznymi. Nie ma się co dziwić, w końcu każdy liczy na to, że Nowy Rok będzie lepszy niż ten poprzedni. A skoro ma być lepszy, to muszą nastąpić pozytywne zmiany. Swoją listę postanowień noworocznych tworzyłam zawsze po cichutku w swojej głowie tak, aby nikt się nie dowiedział, jeśli przypadkiem polegnę na kilku punktach z listy. Tak właśnie, moja lista postanowień była od razu skazana na niepowodzenie. Z moim słomianym zapałem to przecież nie wiele może się udać. W tym roku postanowiłam opublikować swoją listę postanowień i sumiennie się z niej rozliczyć gdzieś w połowie roku. Z kim będę się rozliczać? Z Wami! W końcu odwiedza mnie ponad 25 tysięcy osób miesięcznie więc warto podjąć takie wyzwanie.

Oto lista moich 20 postanowień, z których zamierzam się wywiązać. Raz a porządnie. Elare w swoim poście pisała o źle sformułowanych postanowieniach. Moja lista została stworzona za pomocą haseł, ale opowiem Wam nieco więcej o tym, jak planuje je realizować. Nie byłabym sobą, gdybym nie chciała jej w jakiś sposób uporządkować i tak znajdziemy takie kategorie, jak: ciało, dom, umysł oraz blog.

Witajcie moje dobre duszki. Oficjalnie komunikuje, że przyszedł czas na podsumowanie postanowień noworocznych z zeszłego roku. Jest końcówka roku 2016, grudzień, wszystko się zgadza. Tak to już rok minął, odkąd wszystkie miałyśmy zacząć ćwiczyć od jutra. Może którejś się udało? :) Takie podsumowania są zwykle gorzkie, bo dochodzi do nas to, co nie zostało zrobione, a co mocno sobie postanowiliśmy. Wychodzisz wtedy na głupka, na osobę, która rzuca słowa na wiatr, na osobę, która nie dotrzymuję danego słowa. Słabo co… Pamiętam, jak w tamtym roku dostało mi się kilka razy po głowie za to, że wzięłam na siebie za dużo wyzwań jak na jeden rok. Zobaczmy, co udało się zrealizować. Jeśli jesteście ciekawi, to szukajcie tego koloru czcionki w poście.

 

CIAŁO

1. Zacznę regularnie ćwiczyć. O boszzz, ale nudy. Znacie metodę małych kroczków? Tym właśnie będę się kierowała. Bez rzucania się na 45-minutowy trening u Ewki. Po takim treningu czułam się jak gniot, bo w 20 minucie wysiadałam (dosłownie!). W pierwszym miesiącu planuje organizować dwa treningi w tygodniu po 20 minut, później 3, aż dojdę do codziennego treningu z jednym dniem przerwy w niedziele. Całkiem fajnie to brzmi prawda? Najważniejsze to dobrze rozpisany plan.

Nie udało się.

 

2. Pójść do dietetyka. Długo zanosiłam się z tym zamiarem. Ulotki przynoszone przez mamę i babcię o cudownych dietach, tylko pogarszały sprawę. Mam problem z dobieraniem jedzenia i w końcu nie boję się o tym mówić. Zazwyczaj to dietetyczne jedzenie mi nie smakuje i mam nadzieję, że kompetentna osoba powie mi, co robię źle i jak to zmienić. Musi być jakiś sposób. Potrzebuję do tego wsparcia profesjonalisty, a to będzie chyba najlepsze wyjście. W styczniu uderzam do Pani dietetyk. Na pierwszą wizytę mam sporą zniżkę w związku z wygraną w konkursie na blogu Gruba i szczęśliwa.

Nie udało się.

 

3. Pożegnać się ze słodyczami. Uwielbiam słodkie rzeczy! Najwięcej jem słodkości, kiedy mi źle, mam zły humor i na chwilę nie wiem co zrobić ze swoim życiem. Tutaj znowu pojawia się metoda małych kroków. W pierwszy miesiącu planuje mieć dzień odpustu, czyli coś jak cheat meal. W tym dniu będę mogła poczęstować się jakimś ciachem. Łatwo nie będzie, ale dodatkowo planuje wprowadzenie pysznych owocowych zamienników cukru.

Nie udało się.

 

4. Jeść więcej warzyw. Nie jestem wielką fanką sałatek i warzyw, które nie są podawane jako zestaw surówek do kotleta i ziemniaków. Będę próbowała je przemycać w każdym posiłku. Mam nadzieję, że w tym również pomoże mi wizyta u dietetyka, o której wspominałam wyżej.

Pół na pół.

 

5. Pić więcej wody. Znowu ta nieszczęsna woda! Nie cierpię pić zimnej wody bez smaku. Próbowałam dodawać nieco soku do niej, dolewać syropu i szczerze powiedziawszy, nigdy nie udało się osiągnąć zadowalającego poziomu nawodnienia mojego organizmu. Miałam też swoją roślinę Plant Nanny, która maksymalnie frustrowała, a to tym, że ciągle usychała, a to tym, że zmuszała mnie do oszukiwania. Ale wróćmy do małych kroczków. Zacznę od wypicia 05 litra czystej wody dziennie w pierwszym miesiącu. 0,5 litra to nie przepisowe 2 litry, o których wszędzie trąbią, ale pierwszy krok będzie zrobiony.

Pół na pół.

 

6. Zrobię swoja pierwszą owsiankę. Nigdy jeszcze nie jadłam takiej prawdziwej owsianki. Posiłkowałam się musli, które mi zasmakowało i mam nadzieję, że owsianka również przypadnie mi do gustu.

Udało się! 🙂

 

7. Odwiedzić lekarza. Mam trochę zaległości, jeśli chodzi o wizyty kontrolne u lekarzy. Planuje udać się do kilku z nich, ale nie naraz. Na pewno będzie to: dentysta, dermatolog, ginekolog i lekarz ogólny. Jeden lekarz na miesiąc w zupełności mi wystarczy, biorąc pod uwagę, że zamierzam jeszcze uczęszczać do dietetyka. Trochę mi wstyd, że zaniedbałam tę sferę kontroli własnego ciała, ale lepiej późno niż wcale.

Udało się! 🙂

 

8. Robić peeling całego ciała. Taaa będę robić. Rzeczywiście takie sformułowania nie wiele dają. Mam zamiar przynajmniej dwa razy w miesiącu porządnie wypeelingować całe ciało. Mam nadzieję, że przyniesie to jakieś korzyści w postaci gładszej skóry.

Udało się! 🙂

 

9. Zacząć jeździć na rowerku stacjonarnym. Podczas myślówy nad moim postanowieniem dotyczącymi regularnego ćwiczenia, odkryłam, że w naszym domu wala się trochę niepotrzebnego sprzętu do ćwiczeń. Jednym z nich jest rowerek stacjonarny, czemu by nie skorzystać? Swego czasu uwielbiałam jeździć na rowerku i czytać książkę. Szalone wiem, ale dzięki temu sama jazda wydawała mi się bardziej atrakcyjna i miałam wrażenie niezmarnowanego czasu. Więcej takich fajnych porad znajdziecie u Anety w poście o tym, jak polubić ćwiczenia.

Pół na pół.

 

Moje plany schudnięcia kilku kilogramów kolejny raz poszły w niepamięć. Starałam się zadbać o zdrowie i próbować nowych rzeczy takich jak jazda na rowerku czy owsianka. Rowerek nie przypadł mi do gustu zdecydowanie, a co do owsianki to muszę bardziej pokombinować z dodatkami.

Oceniając kategorię ciało, muszę to zrobić surowo 3 / 9 wykonanych postanowień. Oj słabiutko...

 

 

DOM

10. Spędzać więcej czasu z synem. Praca i obowiązki domowe, blog i jeszcze kilka projektów i załatwień sprawiły, że coraz częściej nie mam czasu dla osoby, która jest w moim życiu najważniejsza. 7 latek umie już zająć się sam sobą, ale jeśli to mnie zaczyna brakować kontaktu z nim to coś jest nie tak. Na początek planuję wyłuskać godzinę dziennie. Tylko ja i on, sam na sam i absolutnie nic nie może nam przeszkadzać.

Udało się! 🙂

 

11. Zrobić porządek w szafie. Mowa tutaj o mojej szafie. Uwierzcie lub nie ale znajdują się w niej ubrania, w których nie chodziłam dobre 4 lata. Kto wie, czy jeszcze w nie wejdę (wątpię). Czas z tym skończyć i posortować wszystkie ciuchy.

Udało się! 🙂

 

12. Ustanowić dzień sprzątania. Kiedy to moja mama trzymała pieczę w domu, to sobota była dniem sprzątania. Nikomu to nie przeszkadzało i wszyscy byli zadowoleni z przydzielonych obowiązków. Obecnie to wygląda tak, że przez cały tydzień chodzę wkurzona, bo jest syfa ja nie mogę z tym nic zrobić, bo mam pracę na komputerze. Jest to bardzo irytujące. Sobotę ogłaszam dniem sprzątania w naszym domu!

Pół na pół.

13. Nauczyć się ozdabiać mieszkanie. Muszę się Wam do czegoś przyznać. Nie mam zmysłu ozdabiania. Kiedy jestem w sklepie, to podobają mi się różne pierdołki i dodatki, ale nie wiem gdzie, mogłabym je rozmieścić. Nie chce dopuścić do zagracenia mieszkania, bo i tak z naszym metrażem i ilością rzeczy czuję się jak rasowy zbieracz. Chciałabym nauczyć się ozdabiać mieszkanie, dobierać dodatki tak, aby zrobiło się bardziej przytulnie. Może jakiś kurs?

Pół na pół.

 

Kolejna kategoria i tutaj już powoli zaczyna wychylać się sukces moich postanowień 2 / 4 wykonanych postanowień. Z Antonim spędzamy o wiele więcej czasu, nadal to jeszcze nie jest to, co bym chciała, ale kolejny rok przed nami. Porządek w szafie został zrobiony wraz z większymi wakacyjnymi zakupami. Nie miałam litości! Co do ustrajania mieszkania i ustanawiania dnia sprzątania, to była tym dniem sobota i starałam się, jak mogłam zrobić generalne porządki w tym dniu, ale wychodziło mi różnie, także nie jestem z tego zadowolona. Również nie jestem zadowolona z mojego ustrajania domu. Zrobiłam kilka kroków do przodu, ale jak to mówią, efekt dupy nie urywa.

 

UMYSŁ

14. Nie odkładać rzeczy na później. Jestem mistrzynią w odkładaniu rzeczy na później. Najczęściej są to rzeczy, których nie lubię robić lub podczas robienia czegoś muszę stawić czoła problemowi. Odkładam takie nie miłe czynności na wiecznie niezrobienie. Wiem, że nie o to chodzi. Jako dorosła osoba muszę sobie radzić z rzeczami, których nie lubię robić, a właśnie muszę. Wszystkie sprawy postanowiłam przenieść na początek mojej codziennej to do listy tak, aby po południu zajmować się tylko tymi przyjemnymi. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Mam również zamiar podszkolić się na temat prokrastynacji i zaczerpnąć porad od mądrzejszych.

Pół na pół.

15. Przeczytać 24 książki w 2016 roku. Możecie się śmiać, ale 24 książki to dla mnie bardzo realna liczba. Szukałam ciekawego wyzwania książkowego, ale blogerki książkowe lecą w kulki z liczbami takimi jak 52 czy 100 książek w rok. Musiałabym mieszkać sama z kotem, żeby podjąć takie wyzwanie. W 2015 podjęłam wyzwanie przeczytania 12 książek, co mi się niestety nie udało. Mój wynik to 8. W tym roku lekko podnoszę poprzeczkę. Karta biblioteczna już odkurzona i rezerwacje na kilka pozycji książkowych również.

Udało się! 🙂

16. Zacząć słuchać ciekawych podcastów. Wspominałam Wam o czytaniu książki podczas pedałowania na rowerku stacjonarnym a dlaczego by nie słuchać wtedy czegoś pożytecznego. Może podcasty psychologiczne, o blogowaniu, może jakieś audiobooki, kurs lub szkolenie w odcinkach. Kiedy będę ich słuchać? Wtedy gdy mi się będzie nudziło. W busie, u kosmetyczki, fryzjera, podczas tworzenia grafik.

Udało się! 🙂

Proszę, proszę, umysł jednak wypadł jako jeden z najlepszych. 2 / 3 postanowienia zostały wypełnione. Muszę powiedzieć, że bardzo starałam się rozwinąć (nie chcę powiedzieć umysłowo) w tym roku właśnie intelektualnie. Czy mi się udało? Chyba tak, bo czuję, że powoli moje spojrzenie na świat się zmienia. A na tym nie kończę.

 

BLOG

17. Rozpocząć dwa projekty i dać o nich znać. Mam w zanadrzu dwa projekty, z którymi planuję ruszyć w 2016 roku. Jeden jest mniejszy a drugi nieco większy. Jeden jest już gotowy i mam nadzieję, że w styczniu będzie mi dane podzielić się z Wami moja pracą i nowymi pomysłami. Drugi potrzebuje trochę więcej doszlifowania. Spokojnie, będziecie pierwszymi, którzy się o nich dowiedzą.

Pół na pół.

 

18. Stworzyć biznesplan bloga. Blog rozwija się jak szalony. Nie sądziłam, że to wszystko nabierze takiego tempa. Sądzę, że przyszedł czas nad popracowaniem nad dokładnym biznesplanem dla bloga. Już się nie mogę doczekać.

Pół na pół.

 

19. Pojechać na swoją pierwszą BlogoWigilię. Ten rok był zdecydowanie rozjazdowy. W Warszawie pojawiłam się w tym roku cztery razy. Miałam jeszcze ochotę na tegoroczną BlogoWigilię, ale niestety wypadła w moje urodziny a ten termin nie do końca był dla mnie dogodny. Obiecuje, że w przyszłym roku będę pierwsza przy zapisach.

Udało się! 🙂

 

20. Spotykać się z blogerami, kiedy tylko to będzie możliwe. Uwielbiam spotykać się z ludźmi z branży. Czy to chodziłam na spotkania i szkolenia biznesowe, czy te bardziej związane z blogowaniem, zawsze czerpałam z nich radość i pozytywne emocje. Energia z tych spotkań wypełniała mnie na kolejne miesiące. W roku 2016 chcę poznać jeszcze więcej inspirujących ludzi, zamienić z nimi, chociaż kilka słów. Ostrzegam, że w tym roku będzie mnie wszędzie pełno!

Udało się! 🙂

 

Kolejna kategoria, z której jestem jako tako zadowolona. 2/ 4 wykonane postanowienia. Jeśli chodzi o spotkania blogerskie, to muszę Wam powiedzieć, że dałam w tym roku czadu! Spotkałam mnóstwo fantastycznych ludzi, którzy bardzo mnie zainspirowali. W tym roku miałam okazję pojawić się na Blogowigilii. Nie udało się z projektami, przynajmniej nie tak jak chciałam, ale to chyba tylko mój problem. Jestem bardzo szczęśliwa, że przypadł Wam do gustu projekt TAJEMNICZY KLIENT i zamierzam go kontynuować w nowym roku, być może w bardziej rozszerzonej wersji. Biznesplan bloga został stworzony, ale tak całkiem w moim stylu więc nie wiem, czy jest on poprawny.

 

Trochę się rozpisałam. Mam nadzieję, że nie macie nic przeciwko tasiemcom pojawiającym się na moim blogu od czasu do czasu. Myślę, że 20 postanowień noworocznych to liczba w sam raz. Nie za mało, nie za dużo. Rozpisałam je w taki sposób, że będzie mi łatwiej ogarnąć te zmiany, które nadchodzą wielkimi krokami. Tak jak wspominałam, w czerwcu z wszystkich postanowień będę się rozliczać z Wami. Jeśli i Wy stworzyliście swoje listy postanowień, to zachęcam Was do ich upublicznienia lub do dołączenia do mnie.

Na koniec,mój ulubiony cytat ostatniego tygodnia 😀

 

uwazaj na glos w twojej glowie ktory mowi ze nie dasz rady

 

Dajcie znać, co sądzicie o mojej liście? Jestem ciekawa również Waszych postanowień, więc śmiało piszcie w komentarzach. Ok nie przedłużam. Widzimy się w czerwcu pod tym postem! :)

 

Słowem podsumowania. Z moich wszystkich postanowień, które sobie narzuciłam, a było ich aż 20, wykonałam z sukcesem 9 z nich, z 8 jestem średnio zadowolona, a reszta nie wyszła. 17 postanowień, które zostały wykonane gorzej lub lepiej! Wow! Według mnie wynik i tak jest imponujący, patrząc na cały rok i na to, że postanowień było tak dużo. Gdybym miała 3 postanowienia, to pewnie udałoby mi się wypełnić 1-2 z nich. Statystyka kochanie! Nie lepiej 17 postanowień z 20? :) Ja jestem z siebie bardzo zadowolona, pomimo postanowień, których nie udało mi się zakończyć w 2016 roku, planuję kolejne postanowienia na 2017. Pamiętajcie, żeby tych postanowień nie porzucać po pierwszym miesiącu. Mają za Wami chodzić.

 

Pisałam, że zrobimy podsumowanie w czerwcu. Podsumowanie było, ale tylko dla mnie, co zrobiłam a co nie. Bardziej się zmotywowałam i do roboty. Czemu nie było tego podsumowania na blogu? Powiem szczerze, że trochę było mi wstyd, że jest już czerwiec, a u mnie nie było żadnych fajerwerków i nie miałam się czym pochwalić z całej listy. Najlepszym wyjściem było podsumowanie zrobione pod koniec roku. Ufff spadł mi kamień z serca, bo nie było tak źle, jak myślałam. To, jak bierzemy się za postanowienia na ten rok?